Stało się to pewnego zimnego styczniowego dnia. Marek szedł z mamą po ośnieżonym parku i cieszył się na myśl o powrocie do ciepłego domu. Nagle usłyszał ciche skomlenie. Zatrzymał mamę i razem spojrzeli pod jedną z ławeczek w pobliżu. Był tam mały szczeniak.
Drżał ze strachu i z zimna. Zapewne był też głodny. Marek wyciągnął szczeniaka spod ławki i przytulił go do siebie. Szczeniak nawet się nie bronił, poczuł bowiem ludzką miłość i ciepło. Marek spojrzał na mamę, a ta milcząco skinęła głową. Jej też było żal szczeniaka. Wiedziała, że ludzie w tym poświątecznym okresie pozbywają się zwierzątеk, które były prezentem pod choinkę.

Zapewne i tego już nikt nie chciał. I tak zostawili sobie szczeniaka. Wykąpali w domu, nakarmili i cały wieczór się z nim bawili. Dali mu też imię – Bella. Marek był zadowolony i nie chciał nawet myśleć o tym, co stałoby się ze szczeniakiem, gdyby go nie znaleźli. Stali się najlepszymi przyjaciółmi.
Tak minął tydzień, dwa… Zrobiło się cieplej i Marek poszedł z mamą i z Bellą na spacer. Nagle usłyszeli krzyk: „Tato, tato, to jest Luiza!” Dziewczynka pobiegła do Marka i do Belli. Chciała wziąć psiaka na ręce, ale psiak się nie dał. „To jest mój pies! Natychmiast mi go oddaj!” krzyczała dziewczynka. Nagle przyszedł ojciec dziewczynki i odciągnął ją za siebie.
„Przepraszam, przepraszam, kiedyś to był nasz pies! Ale wszystko w domu niszczył, więc musieliśmy go oddać! Ale teraz, kiedy go zobaczyliśmy, chcielibyśmy go odzyskać. Wsadzilibyśmy go do piwnicy…”
Marek spojrzał z przerażeniem na dziewczynkę i na jej ojca. „To nie jest Luiza, to jest Bella. I to jest mój pies. Powinniście się wstydzić za to, co zrobiliście temu szczeniakowi, gdyby nie my, na pewno umarłby tu z zimna i głodu.” Marek chwycił Bellę i mamę za rękę i pociągnął ich stamtąd. „Mamo, widzisz, jak źli potrafią być ludzie? Myślą, że szczeniak to jakiś przedmiot, którego mogą się pozbyć, kiedy nie chce im się już o niego dbać!”
Mama przytaknęła. „Rzeczywiście, Marku, pozostaje tylko mieć nadzieję, że takich niechcianych prezentów nie będzie wiele. Każdy piesek zasługuje przecież na swój dom.” I wszyscy wrócili do domu.
Bardzo fajnie. Niestety to nawet nie bajka, tylko prawda o ludziach.
Dużo takiego jest na świecie, ale najważniejsze, że po przeczytaniu dzieci to zapamiętają i może będzie mniej!