Magiczne przedszkole Zuzi

Jak co wieczór i tym razem, mała Zuzia ubrana w piżamkę położyła się do swojego łóżka. Jak co wieczór i tym razem Zuzia czekała na mamę lub tatę, którzy przychodzili opowiedzieć jej przed snem bajkę na dobranoc. Tym razem do pokoju Zuzi wszedł dziadek Felek. Zdziwiona i zaskoczona Zuzia, uśmiechnęła się na widok dziadka i zapytała

– A co ty tu robisz dziadku Felku?

– A ja przyszedłem do ciebie i dziś ja opowiem ci bajkę?

Zdziwienie Zuzi nie było przypadkowe, bowiem dziadek Felek jeszcze nigdy nie opowiadał jej bajek przed snem.

– A o czym opowiesz mi bajkę dziadku? Zapytała zniecierpliwiona Zuzia.

Dziadek przysiadł na brzegu łóżka Zuzi i zaczął swoją opowieść.

Za jedną górą, za jednym lasem, za jedną rzeczką było sobie miasteczko. Zuzia przerwała opowieść dziadka i powiedziała

– Dziadku, a tata czy mama to zawsze zaczynali swoją opowieść od słów – za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami …

Dziadek uśmiechnął się i pogładził ręką po swojej siwej brodzie, po czym odpowiedział Zuzi

– Bo widzisz Zuziu mama i tata opowiadają ci o innych miasteczkach niż ja. Ale poczekaj i wysłuchaj mojej bajki.

– Dobrze dziadku, już słucham – odpowiedziała zniecierpliwiona Zuzia.

Dziadek zaczął swoją opowieść od samego początku.

Za jedną górą, za jednym lasem, za jedną rzeczką było sobie miasteczko. W miasteczku tym działy się różne rzeczy. Codziennie rano gromadka radosnych dzieci odprowadzana była przez swoich rodziców do pobliskiego przedszkola. Żeby do niego dojść, trzeba było pokonać małą górkę, mały lasek i przejść przez mostek nad małą rzeczką. Dzieci bardzo ochoczo pokonywały tę drogę nie mogąc się jednocześnie doczekać kiedy dotrą do swojego przedszkola. Kiedy już przechodziły przez furtkę w płocie otaczającym przedszkole, na ich twarzach pojawiał się uśmiech, a policzki nabierały rumieńców na myśl o tym co je dzisiaj spotka.

Budynek przedszkola niczym szczególnym się nie wyróżniał od pozostałych w okolicy. Ale każde dziecko zbliżając się do niego, widziało zupełnie co innego. W oczach dzieci ukazywał się on niczym piernikowy domek z bajki. Już przy wejściu witał je pan Mikołaj. I to imię pasowało do niego jak żadne inne. Był to starszy pan z gęstą siwą brodą i nieco przydługimi pofalowanymi gęstymi siwymi włosami na głowie. Jego służbowy strój był w kolorze czerwonym. A na dość pokaźnym brzuchu pana Mikołaja błyszczała złota klamra grubego skórzanego paska. W stroju tym i ze swoimi siwymi włosami i takąż samą brodą wyglądał jak prawdziwy Mikołaj, rozdając w grudniu prezenty. Kiedy już dzieci weszły do środka, od razu znajdowały się w ogromnym pokoju, na środku którego stał duży okrągły drewniany stół. Wokół tego stołu stały małe krzesełka dla każdego przedszkolaka. Na półkach zawieszonych na ścianie swoje miejsce miały pluszowe zabawki, drewniane samochodziki i całe mnóstwo różnych drewnianych klocków. Niby nic nadzwyczajnego, ale każde dziecko dostrzegało jakiś specjalny szczegół w swoich ulubionych zabawkach. Dziewczynki dostrzegały mrugnięcia powiek swoich ulubionych misiów czy pacynek. Chłopcy natomiast dostrzegali, jak przody ich ulubionych samochodzików uśmiechają się do nich, puszczając perskie oczko.

Wszystkie dzieci ochoczo przystępowały do zabawy pod czujnym okiem pań przedszkolanek do złudzenia przypominających elfy.

Tak mijały kolejne dni w tym magicznym dniu, a każde dziecko ochoczo wstawało rano, aby po raz kolejny udać się w drogę do swojego magicznego przedszkola.

Aż tu nagle w tracie opowieści Zuzia radośnie zakrzyknęła

– Dziadku, dziadku, przecież to nasze przedszkole. To ja tam codziennie rano idę z mamą lub tatą.

– Tak moja kochana Zuziu, to opowieść o naszym miasteczku i o twoim przedszkolu.

– Dziadku, ja jak tam wchodzę to wszystko widzę tak jak ty mi to opowiedziałeś

Na to dziadek z powagą powiedziała

– Bo widzisz, każdy z nas może dostrzec piękno otaczającego nas świata i jego wielką magiczną moc. Tylko trzeba na ten nasz świat patrzeć z uśmiechem i być życzliwym i miłym dla innych osób.

Po tych słowach mała Zuzia, marząc o jutrzejszej wyprawie do swojego magicznego przedszkola, zasnęła z uśmiechem na twarzy.

5/5 - (4 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *