Jesienna jaszczurka i pory roku

W przyrodzie nic nie dzieje się samo. Każda rzecz, która się wydarza, następuje z jakiejś przyczyny. A my, ludzie, nie znamy wielu z nich. I nie wszystko jest takie, na jakie wygląda z pozoru.

Zadanie magicznej, jesiennej jaszczurki było proste. Każdego roku, kiedy przychodził właściwy czas, a działo się to najczęściej w pierwszej połowie września, jaszczurka wskakiwała na drzewo, by dotknąć każdego liścia. Wtedy ten, w zależności od gatunku drzewa, robił się czerwony albo żółty. Kurczył się, stawał się mniejszy, a po jakimś czasie całkiem usychał i opadał. Już po kilku dniach dzięki magicznej jaszczurce ziemia zasłana była szeleszczącymi, kolorowymi dywanami.

Jak można się domyślić, jaszczurka miała naprawdę sporo roboty. Wystarczy wyobrazić sobie, ile jest liści na jednym drzewie, ile jest drzew w lesie i ile lasów, parków zagajników na świecie. A magiczna jaszczurka była w tej swojej pracy całkiem sama.

Można by pomyśleć, że przecież to praca tylko na jesień, a potem już można cały czas odpoczywać. Jednak wystarczy zapytać kogoś, kto trochę lepiej zna się na geografii, żeby dowiedzieć się, że tak naprawdę to zawsze gdzieś jest jesień. Jak nie tu, to tam. I tak w kółko! Magiczna jaszczurka miała więc bardzo dużo pracy. Brakowało jej choć chwili dla siebie.

Pewnego dnia wstała z łóżka i powiedziała sobie – dość! Żadnego więcej pomagania jesieni! Niech radzi sobie sama!

Mówiąc to, jaszczurka tupnęła ze złością łapką, choć trzeba powiedzieć, że tupnięcia tego prawie nikt nie słyszał, bo łapka, tak samo jak jaszczurka, była bardzo mała. Usłyszała to tylko jedna dżdżownica, która przypadkiem przepełzała pod ziemią, dokładnie tam, gdzie stała jaszczurka, tylko kilka centymetrów niżej. Usłyszała i trochę się przeraziła.

W każdym razie jaszczurka poszła zajmować się swoimi sprawami, a tej jesieni nikt już jej nie spotkał. 

Następne tygodnie były bardzo dziwne. Liście na drzewach, zamiast jak co roku zmienić kolory, uschnąć i odpaść pod podmuchem wiatru zostały na swoich miejscach. Cały czas przy tymbyły soczyście zielone. Kiedy przyszła zima, drzewa nie były przygotowane, toteż strasznie marzły z powodu trzaskającego mrozu. We wszystkich lasach dało się słyszeć nieustanne szumienie i pękanie gałązek. To drzewa od rana do wieczora trzęsły się z zimna, aż w końcu zmęczone szły spać.

Kiedy jaszczurka zobaczyła co się dzieje, zrozumiała, jak wielki błąd popełniła. Ze wstydu schowała się w najgłębszej norce wśród kamieni. Jesień, która w tym roku nie odeszła na południe jak zawsze, ale została, żeby pocieszać marznące drzewa, znalazła ją tam w końcu.

– Jesienna jaszczurko, co ty najlepszego narobiłaś? – spytała ze smutnym wzrokiem

– Ja nie chciałam! Byłam tylko bardzo zmęczona. Nie rozumiałam, po co właściwie robię to, co robię, po co pracuję w kółko. Nie chcę już dłużej być jesienną jaszczurką, ale nie mogę patrzeć na drzewa, które marzną i trzęsą się zimna!

– Lepiej więc biegnij szybko i pomóż tylu drzewom, ilu tylko zdołasz.

Nikt nie wie, jak to się właściwie stało, ale zawstydzona jaszczurka biegła tak szybko i strącała liście z gałęzi w takim tempie, że do rana było już po problemie. Wszystkie drzewa mogły z ulgą ułożyć się do upragnionego zimowego snu, by czekać na nadejście wiosny.

Potem Jaszczurka stanęła przed Jesienią z opuszczoną główką, nie śmiąc nawet spojrzeć jej prosto w oczy.

– Nie wstydź się, mała jaszczurko. – powiedziała w końcu Jesień – Nic dziwnego, że miałaś już dość. Pracowałaś bardzo dzielnie przez wiele lat. Nie miałaś nawet chwili odpoczynku. Do tego poradziłaś sobie dzielnie, naprawiając wszystkie szkody, dlatego też możesz teraz odpocząć przez kilka miesięcy. Trochę mi smutno, bo nie spotkamy się już więcej – jaszczurka popatrzyła na Jesień przestraszonymi oczkami. – Od teraz będziesz pomagać mojej siostrze, Wiośnie. Nie jesteś już jesienną, ale wiosenną jaszczurką.

Kiedy zima się skończyła, wiosenna jaszczurka biegła przed siebie i wbiegała na każde drzewo, krzew i nawet najmniejszą roślinę. A wszędzie, gdzie postawiła swoje zielone łapki pojawiały się pąki pierwszych, wiosennych liści.

Oczywiście dalej miała sporo pracy, bo jak można się domyślić, zawsze gdzieś jest wiosna i zawsze gdzieś trzeba zadbać, by wszystko było tak, jak powinno. Jaszczurka jednak już się tym nie przejmowała. Wiedziała, że jej praca zawsze jest po coś, nawet jeśli ona sama nie rozumie do końca jej celu. A po długim dniu z satysfakcją układała się w swojej norce wśród śpiewu wiosennych ptaków, goszczących w zieleniejących koronach drzew.

4/5 - (4 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.