Był sobie raz pewien zarozumiały książę. Nie interesowało go nic poza polowaniami. Nie poświęcał się królewskim obowiązkom, ani nawet się nie uczył. Całymi dniami jeździł konno po królestwie i strzelał do biednych zwierzątek – tylko dla zabawy.
Ludzie mieli tego dość. Polowanie bywa potrzebne, ale zabijać dla rozrywki? Nie! Nie podobało się to także leśnej wróżce Linie. Od dawna obserwowała, jak książę niszczy przyrodę, i postanowiła go ukarać. Przemieniła go w zająca.

Biedny książę! Nagle stał się zwierzęciem, na które sam polował. Był przerażony, biegał po lesie, strach łamał mu łapki. Bał się każdego szmeru. A co, jeśli to wilk? A co, jeśli myśliwy?
Dni mijały, a on wciąż był zającem. Jadł trawę, skrywał się w krzakach, był smutny i rozgniewany. „Kto mi to zrobił?” – myślał.
Pewnego dnia zobaczył jeźdźca mierzącego do niego z łuku. Zamarł… „Więc tak to się skończy…” Zamknął oczy i po raz pierwszy pomyślał o wszystkich zwierzętach, które zabił. Wtedy stał się cud. Pojawiła się wróżka Lina. Zatrzymała jeźdźca i przemieniła zająca z powrotem w księcia. “Wierzę, że już zrozumiałeś.” – powiedziała. “Zwierzęta trzeba chronić, nie krzywdzić.”
Książę skinął głową. Wrócił do domu, gdzie już go opłakiwano, i przysiągł, że nigdy więcej nie pójdzie na polowanie. Kto wie, ilu ludzi w tym lesie wciąż jest zaklętych w zające…