Kasia obudziła się rano i, patrząc przez okno, zobaczyła, że w ogrodzie nie wszystko wygląda tak, jak gdy szła spać. W ogrodzie stało wielkie drzewo, do którego przywiązane były wstążki.
Natychmiast pobiegła do babci sprawdzić, co się stało, bo rodzice wyjechali jeszcze wczoraj z wizytą do cioci. „Babciu, babciu, widziałaś to?” Babcia się zaśmiała. „Jeśli masz na myśli ten postawiony maj, to tak, widziałam go. Muszę powiedzieć, że jest bardzo ładny — Tomasz włożył w niego dużo pracy”.

Kasia nie rozumiała. Tomasz był chłopakiem jej siostry Moniki. Ale co on ma z tym wspólnego? „Ojej! A ty nie znasz zwyczaju stawiania majów? Przecież zawsze w maju stawiają na rynku maj”. Kasia wzruszyła ramionami. „Na rynku może, ale nigdy nie mieliśmy go postawionego przed domem. Co to znaczy?” Babcia wytłumaczyła: „Kiedy chłopiec postawi dziewczynce maj, oznacza to, że ją kocha i że chce ją poślubić”. Kasia się zdziwiła. „To jakaś głupia tradycja. Przecież wystarczy, żeby jej to normalnie powiedział. Po co musi się zakradać nocami i stawiać w ogrodzie drzewko!” Babcia wzruszyła ramionami. „Cóż, to taka tradycja. A wiesz, jak powstała?” Kasia nie wiedziała. Babcia więc zaparzyła herbatę, posmarowała chleb dżemem i zaczęła opowiadać:
„Bardzo dawno temu żyła sobie pewna Ania – piękna, mądra i pracowita dziewczynka. W Ani zakochani byli chyba wszyscy chłopcy z okolicy, lecz ona miała oczy tylko dla swojego Józka. Ania jednak miała ojca, który nie chciał dopuścić nikogo do swojej córki. Powiedział Józkowi, że da mu poślubić Anię, tylko jeśli chłopak zarobi dużo pieniędzy i kupi Ani gospodarstwo, na którym będą żyć. Józek się zgodził. Aby jednak dać wszystkim do zrozumienia, że Ania to jego dziewczyna, że ją kocha i że się z nią ożeni, postawił jej przed odejściem przed domem wysokie drzewo ozdobione kolorowymi wstążkami. Było je widać już z daleka i wszyscy wiedzieli, że postawił je tam Józek, który wkrótce weźmie Anię za żonę. A wszystko to stało się właśnie pierwszego maja. Podobnie uczynili też jego przyjaciele – pozostali drwale. Postawili swoim ukochanym przed domami majowe drzewa”.
Kasia wstrzymała oddech. „A co było potem? Józek wrócił do Ani? Było wesele?” Babcia się uśmiechnęła. „Tak. Dokładnie pierwszego maja następnego roku, Józek wrócił do wsi i wziął Anię za żonę. I od tamtej pory tak się to robi. Jeśli chłopiec kocha dziewczynkę, stawia jej maj, żeby wszyscy o tym wiedzieli”. „Dziś jest już jednak inaczej. Dziś w mieście lub na wsi stawia się jeden maj dla wszystkich dziewczynek. Twoja siostra ma naprawdę szczęście, że przydarzyła jej się taka rzecz. I mnie kiedyś twój dziadek postawił maj, ale to było już bardzo dawno…”
W tej chwili do pokoju weszła Monika, siostra Kasi. Kasia zerwała się z krzesełka i zaczęła podskakiwać. „Będzie wesele! Będzie wesele!” A Monika zaśmiała się do niej i postukała się w czoło. Maja w ogrodzie jednak jeszcze nie widziała…