Legenda o poznańskich koziołkach

Kilka wieków temu Poznań także był okazałym miastem. Wiele ulic, kamienic i zabytków, które możemy teraz podziwiać w Poznaniu, pochodzi właśnie z tamtego czasu.

Należy do nich poznański ratusz  budynek tak piękny, że kto go raz zobaczy, nigdy o nim nie zapomni. Zwłaszcza jeśli usłyszy przy tym rozlegający się z ratuszowej wieży hejnał, przy którego dźwięku radośnie tańczą sylwetki dwóch mechanicznych koziołków.

Ale skąd w miejskim ratuszu koziołki? To prawdziwie niezwykła historia.

Bajka na dobranoc - Legenda o poznańskich koziołkach
Legenda o poznańskich koziołkach

Zdarzyła się ona w XVI wieku, tuż przed uroczystym odsłonięciem świeżo wybudowanej wieży. W jednej z wiosek pod Poznaniem żyła biedna kobieta, której jedynym skarbem były dwa młode, białe koziołki. Strzegła więc ich jak oka w głowie.

Aż do pewnego dnia, kiedy zajęta była domowymi zajęciami. Z okazji skorzystał niestety złodziej. Był to pomocnik kucharza z Poznania. Zauważył on koziołki podczas swojej wyprawy za miasto i porwał je, nie namyślając się długo. Może chciał sprzedać zwierzęta na targu, a może miał wobec nich jeszcze bardziej niecne zamiary.

Tak czy owak, koziołki zniknęły. Kiedy kobieta wróciła na podwórze i nie dostrzegła swoich ukochanych zwierząt, wpadła w rozpacz! Zaczęła wypytywać sąsiadów, szukać koziołków po okolicy, ale wszystko na próżno. Zaniepokojona o ich los, ruszyła więc drogą w stronę Poznania, pytając każdego napotkanego przechodnia, czy nie widział jej ukochanych koziołków.

Tymczasem niesforny pomocnik kucharza dotarł do miasta, wiodąc ze sobą na postronku dwa zwierzaki. Wzbudzały niemałe zainteresowanie! Beczały, meczały, chciały wracać do domu, ale chłopiec ani myślał je wypuścić.

Jednak w okolicach Ratusza koziołkom udało się wreszcie zerwać ze sznurkowych postronków. Czym prędzej wbiegły do budynku, po schodach na wieżę i uciekły aż na sam szczyt. Przestraszony złodziej nie wiedział, co zrobić. W końcu przed ratuszem zgromadzony był już niemały tłum, oczekujący na odsłonięcie budowli!

I tak się zdarzyło, że kiedy wreszcie nastąpił ten niezwykle uroczysty moment, prócz architektonicznych cudów oczom zgromadzonych ukazały się także dwa małe, białe koziołki, w najlepsze bawiące się na ratuszowej wieży.

Młode zwierzęta nie pamiętały już, jak bardzo były zdenerwowane, idąc pod przymusem do miasta, i zajęły się tym, co wychodziło im najlepiej  zabawą. Mieszczanie jeden po drugim zaczęli wybuchać śmiechem. Roześmiał się także sam wojewoda, obecny na uroczystościach.

Skruszony pomocnik kucharza, sprawca tak wielkiego zamieszania, podszedł wówczas do możnego wojewody i przyznał mu się do kradzieży koziołków. Jednak ta nietypowa sytuacja była źródłem tak wielkiej i niespodziewanej wesołości, że wojewoda nie miał serca ukarać niewydarzonego złodzieja.

W tym czasie jednak prawowita właścicielka zwierząt zdążyła dotrzeć już do Poznania, gdzie natrafiła na zgromadzenie przed Ratuszem. Krzyknęła od razu z tłumu „To moje koziołki! To mnie je skradziono!”, po czym z wściekłością ruszyła w stronę chłopaka. Ten aż się skulił  spodziewał się pewnie niemałej bury. Ale wszystko skończyło się dobrze również dla niego: wojewoda udobruchał kobietę, a ta poniechała zemsty, podczas gdy kilku mieszczan ruszyło, by bezpiecznie sprowadzić koziołki z wieży.

Zwierzęta wróciły na wieś, gdzie długo jeszcze pamiętały o swojej przygodzie, a ich szczęśliwa właścicielka pilnowała ich ze zdwojoną czujnością. Poznańscy mieszczanie także nie mogli zapomnieć o zaskoczeniu i radości, toteż uprosili mistrza budowniczego, by za sprawą jego sztuki na wieżę Ratusza mogły wprowadzić się mechaniczne koziołki.

Tak też się stało.

Możesz je tam podziwiać każdego dnia, a kiedy już je zobaczysz, ty także się uśmiechnij!

4.7/5 - (19 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *