Żył sobie pewien bardzo dziwny król. Nie dlatego, że lubił polowania, podróże czy konie – o nie! Ten król uwielbiał piec. Każdą wolną chwilę spędzał w kuchni, razem z kucharzami, piekąc najwspanialsze ciasteczka na świecie.
Królowa, książę, doradcy i całe królestwo z niepokojem obserwowali, jak ich monarcha bardziej zajmuje się kuchnią niż państwem. Kuchnia była jego prawdziwym królestwem.

Pewnego dnia król otrzymał zaproszenie na festiwal placków. Bardzo chciał tam pojechać, choć królowa go ostrzegała: “Nie jedź! To może być pułapka. Sąsiedni król Wiesław chce cię porwać, by przejąć nasze królestwo!”. Ale król jej nie słuchał. Przecież na festiwalu nauczy się tylu nowych przepisów! W drodze zatrzymał go obcy powóz. Żołnierze zmusili go do przesiadki. “Ale panowie! Ja spieszę się na festiwal placków!” – tłumaczył. “Chcę zdobyć nowe receptury!”. Żołnierze zapewnili go, że właśnie tam jadą. Król uspokoił się, ale gdy wylądował w więzieniu, zrozumiał, że go oszukali. Wiesław dopiął swego!
Król martwił się o żonę, syna i całe królestwo. Na szczęście po dwóch dniach zjawił się jego syn i uratował go. Wtedy król zrozumiał, że czas przekazać koronę synowi – on lepiej zadba o państwo. A król? Król od tamtej pory… piekł! Całymi dniami! A poddani zajadali się jego ciastami i żyło im się naprawdę słodko.