Na skraju miasta stał blok, w którym mieszkał Michał. Chodził do siódmej klasy, ale ponieważ mieszkał daleko, nie miał wielu przyjaciół. W bloku mieszkali głównie dziadkowie, babcie i mamy z małymi dziećmi. Z nimi przecież nie mógł się bawić. Każde popołudnie przesiadywał więc przed blokiem i się nudził.
Pewnego dnia podeszła do niego babcia z trzeciego piętra. Zapytała, dlaczego jest smutny, a Michał wszystko jej opowiedział.”Masz ciężko…”, pokiwała głową babcia – “Ale ja też.” Michał zdziwił się. “Dlaczego?”.

Babcia powiedziała, że za kilka dni przyjedzie po nią córka i zabierze ją do domu starców. “Nie martwię się aż tak, nie będę tam sama… Ale nie wiem, co zrobić z Lizą…”. Liza była jej białą kotką o czerwonych oczach. “Czy nie chciałbyś jej?”, zapytała z nadzieją. Michał aż wytrzeszczył oczy. “Ja? Z kotką? Przecież to śmieszne, żeby chłopak bawił się z kotem!”. “Ale przynajmniej byś się nie nudził”, odparła babcia. “Liza potrafi być świetną towarzyszką.”
Michał jednak odmówił, a babcia się obraziła. “No dobrze, jak chcesz. Biedna Liza… co ja z nią zrobię?!”
Michał wrócił do mieszkania i położył się do łóżka. Myślał i myślał. Nie mógł zasnąć. W końcu wstał, założył kapcie i po cichu wymknął się z mieszkania. Zapukał do babci. Otworzyła mu roztrzęsiona i zmartwiona. “Więc… adoptuję tego kota” – powiedział. Babcia aż się rozpłakała ze szczęścia.
Następnego dnia Michał odebrał kotkę Lizę i zaczął się nią opiekować. Mówi się, że bardzo się pokochali i było im razem wesoło.