Bajka o tym, że nie warto śmiecić w lesie

Przez las szła rodzina niedźwiadków. Z przodu dostojnie kroczył Tata Miś, pogwizdując cicho swoją ulubioną piosenkę. Obok niego podążała Mama Miś rozmyślając, co by tu przygotować swoim ukochanym na kolację. Parę kroków za nimi wesoło podskakiwały dwa małe niedźwiadki – miś Bartek i jego młodsza siostrzyczka Ola.

Był czerwiec i las mienił się dziesiątkami kolorów i zapachów, toteż Bartek i Ola co chwila odwracali się, zaintrygowani czymś nowym.

– Mamo, Tato, co to jest? – pytali wówczas.

– To pszczoła, która zapyla kwiaty. Tam na dole rosną zdrowe i dobre grzyby. A ten pięknie pachnący krzew to czarny bez – rodzice ukrywali lekkie zmęczenie ciągłym odpowiadaniem, ponieważ w głębi duszy cieszyli się, że ich dzieci tak bardzo chcą poznawać świat.

W pewnym momencie Ola zobaczyła jednak coś, czego nie tylko do tej pory nie widziała, ale nawet nie widziała nigdy niczego podobnego. Również zapach tej rzeczy był nieznajomy, a na dodatek nieprzyjemny.

– Mamusiu, a to, co to jest? I dlaczego tak brzydko pachnie? – zapytała. Mama miś podeszła do Oli i po chwili namysłu odparła:

– To jest butelka. Pewne zostawili ją tu źli ludzie, którzy nie szanują przyrody. Zostaw ją i chodźmy dalej.

Ola posłuchała mamy, ale zanim ruszyła dalej, energicznie odtrąciła butelkę łapką. Nie podobało jej się, że ludzie śmiecą w lesie, który jest przecież domem jej i całej rodziny Misiów, a także jej wszystkich kolegów i koleżanek. Pech jednak chciał, że butelka pękła, a kawałek szkła utkwił w łapce Oli.

– Ała! Mamo! Boli! – wrzasnęła Ola, a z jej łapki pociekła cienka stróżka krwi.

– Mówiłam, żebyś nie ruszała! Pokaż, jak to wygląda.

Niestety, łapka nie wyglądała dobrze, a na dodatek coraz bardziej bolała. Tymczasem na ścieżce pojawiła się mała dziewczynka w czapeczce z daszkiem i z dużą torbą w ręku. Gdy Miś Bartek zauważył dziewczynkę, spojrzał na nią groźnie i krzyknął:

– A więc to ty wyrzucasz butelki w lesie! Przez ciebie moja siostrzyczka skaleczyła się w łapę. Teraz muszę cię zjeść! 

Dziewczynka przestraszyła się i już chciała uciekać, ale wtedy spokojnym tonem odezwał się Tata Miś.

– Bartku, nie widziałeś, czy to na pewno jej wina. Są ludzie, którzy śmiecą w lesie, ale są i tacy, którzy dbają o przyrodę – po tych słowach obrócił się w stronę dziewczynki.

– Kim jesteś? – zapytał.

– Mam na imię Kasia i chodzę do czwartej klasy. Dziś w naszej szkole mamy dzień lasu i z tej okazji pani ogłosiła konkurs. Kto zbierze w lesie najwięcej śmieci, wygra wielki kosz słodyczy. Na razie mam pół torby, więc jeszcze dużo pracy przede mną – to mówiąc, Kasia wskazała na torbę.

– To bardzo dobrze się składa – odparł Tata Miś. – Jeśli przyprowadzisz tu Leśniczego, żeby wyjął szkło z łapki Oli, w nagrodę pomożemy Ci zebrać tyle śmieci, że wygraną będziesz miała w kieszeni!

– Leśniczego? Jego chatka jest niedaleko stąd. Zaczekajcie tu, za kwadrans będę z powrotem!

Po tych słowach Kasia pobiegła ścieżką, a za niecały kwadrans wróciła z Leśniczym. Leśniczy wyjął szkło z łapki Oli i opatrzył ranę, a Miś Bartek wyraźnie speszony podszedł do Kasi.

– Przepraszam. Źle cię oceniłem – powiedział.

– Nie szkodzi. Każdemu mogło się zdarzyć – odparła Kasia.

– Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło – stwierdził Tata Miś po czym dodał: – Czas na nagrodę. Wskakuj na grzbiet!

Kasia wskoczyła na grzbiet Taty Misia, a ten obwiózł ją dookoła całego lasu, zapuszczając się nawet w najbardziej skryte zakątki. Dzięki temu Kasia uzbierała wielką górę śmieci i wygrała szkolny konkurs. Rodzina niedźwiadków żyła zaś długo i spokojnie, a Ola i Bartek już nigdy nie dotknęli łapką żadnej butelki.

3.6/5 - (5 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.