Zagadka zaginionej panny młodej

Dawno temu, w pewnym królestwie, żył sobie przystojny książę Wiktor. Miał wkrótce zostać królem, bo całkiem niedawno poznał przepiękną księżniczkę Elę, którą pragnął poślubić.

Całe królestwo przygotowywało się do wielkiego wesela, które miało się odbyć podczas święta obfitości. Wszyscy czekali na nowego króla, ponieważ książę był dobry i ludzie go bardzo lubili.

Bajka do czytania - Zagadka zaginionej panny młodej
Zagadka zaginionej panny młodej

Jednak niestety, w noc przed ślubem, ktoś porwał księżniczkę. Rano w królestwie przeszukano każdą komnatę na zamku, ale księżniczki nigdzie nie było. Nieszczęśliwy narzeczony ze smutkiem w sercu nie chciał się tak łatwo poddać i postanowił, że wyruszy w drogę i nie wróci, dopóki nie odnajdzie swojej wybranki. Wziął więc trochę jedzenia i picia do plecaka, zabrał swojego najsilniejszego konia i ruszył do lasu.

Książę szedł leśną ścieżką z nadzieją, że znajdzie jakiś ślad, gdzie mogłaby być księżniczka. Powoli zaczynał tracić nadzieję, ale właśnie wtedy dostrzegł na drzewie siedzącą sowę. – Witaj, mądra sowo, szukam księżniczki, mojej przyszłej żony. Zniknęła gdzieś w nocy. Ma włosy jak ze złota, a oczy niebieskie jak niebo. Nie widziałaś tutaj przechodzącej dziewczyny? – Przecież widzisz świat z wysoka – zapytał książę, a sowa zatrąbiła. – Rzeczywiście, mam wrażenie, że tu przemknęła. Zdradzę ci kierunek drogi, jeśli odgadniesz moją zagadkę – powiedziała sowa. – Jesteś mądrzejsza ode mnie, ale spróbuję – powiedział książę i czekał, jaką zagadkę wymyśli mu sowa. „To nie jest żywe, ale mimo to ma pięć palców,” powiedziała sowa, a książę się zamyślił. Spojrzał na swoją dłoń, po czym wpadł na pomysł: „Może to rękawiczka.” „Jesteś bystry. Księżniczka tędy przeszła.” Bądź ostrożny w swojej podróży,” powiedziała sowa. Książę podziękował i ruszył dalej.

Książę poszedł w tym kierunku, aż dotarł na szeroką łąkę. Jednak znów się zawahał, czy sowa naprawdę dobrze mu doradziła. Książę wołał imię księżniczki, ale nigdzie nie było po niej śladu. Wtedy na łące spotkał skaczącego zająca. Hej, zającu, nie widziałeś przypadkiem, jak tędy przechodziła księżniczka? Ma włosy jak ze złota, a oczy niebieskie jak niebo. Sowa mi poradziła, że widziała ją iść tędy, ale nie wiem, czy idę w dobrym kierunku – powiedział książę, a zając podskoczył. – Widziałem ją, widziałem. Niosła ją stara czarownica. Myślę, że jej chatka jest na końcu łąki – powiedział zając. Książę podziękował i ruszył w dalszą drogę.

Książę przeszedł przez łąkę i już wkrótce zobaczył w oddali światełko z chatki, w której mieszkała stara czarownica. Chciał tam dotrzeć jak najszybciej, lecz wtedy z krzaków wyskoczyły na niego trzy trzygłowe potwory. Książę jednak się nie przestraszył i dobył swego miecza. Walka nie była łatwa, ale nasz książę był dzielny i ścinał głowę za głową. „Ty czarownico! Myślisz, że tak łatwo się mnie pozbędziesz?” – zawołał książę i gdy tylko strącił głowę ostatniemu potworowi, pobiegł do chatki.

Nie zawahał się ani chwili i otworzył drzwi. Tam zobaczył księżniczkę przywiązaną do krzesła. „Znalazłeś mnie, Wiktorze!” – ucieszyła się księżniczka i rozpłakała się z radości. „Nie bój się, zawsze cię uratuję,” powiedział książę i zabrał się za rozwiązywanie księżniczki. Ale wtedy pojawiła się czarownica: „Nie byłabym tego taka pewna.” Twoje królestwo będzie moje!” Wyciągnęła swoją różdżkę i chciała zaczarować księcia. Książę jednak uskoczył, a czar odbił się od lustra. Czarownica zamieniła się w wielką ropuchę.

Książę uwolnił swoją narzeczoną i szczęśliwie ją przytulił. Gdy wrócili do królestwa, w końcu odbył się ich wielki ślub. Wszyscy się radowali, a całe królestwo żyło szczęśliwie ze swoim nowym królem i królową.

4.4/5 - (72 votes)

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *