Nelka była jedynaczką. Nie miała rodzeństwa i bywała bardzo samotna. Marzyła o zwierzątku, lecz rodzice nie pozwalali, bo mieszkali w bloku. Dziewczynka była smutna, ale ponieważ rodzice nie chcieli zmienić zdania, postanowiła, że kupi sobie zwierzątko sama.
Oszczędzała pieniądze i wreszcie nic nie stało jej na przeszkodzie. Wybrała króliczka. Bała się, że pani w sklepie ją rozpozna i powie rodzicom, dlatego poprosiła starszą koleżankę ze szkoły muzycznej, aby kupiła króliczka za nią. Zwierzątko było piękne – całe białe, z czerwonymi oczami.

Nelka przygotowała mu pod łóżkiem pudełko na legowisko. Karmienie nie wydawało się trudne – babcia co tydzień przynosiła im z warzywniaka mnóstwo marchewek. Bałagan po króliku będzie sprzątać, gdy rodzice będą w pracy. Bawić się z nim też będzie wtedy albo wieczorem, gdy rodzice zasną.
Stało się jednak coś, co pokrzyżowało jej plany. Pani nauczycielka oznajmiła, że jadą na narty. Na cały tydzień! Wszyscy się cieszyli, tylko Nelka nie. Jak zostawi króliczka samego? Kto go nakarmi?
Postanowiła, że nie pojedzie. Od razu powiedziała o tym nauczycielce, która była zdziwiona, bo dobrze wiedziała, jak bardzo Nelka lubi jeździć na nartach.
W domu także nic nie powiedziała – nie chciała, by rodzice ją przekonywali. Ale mama dowiedziała się przypadkiem od innej mamy i była oburzona, że córka nie poinformowała ich o wyjeździe. Rodzice wypytywali, dlaczego nie chce jechać, a kiedy Nelka milczała, zaczęli się martwić, czy nikt jej nie dokucza.
Nelka w końcu tego nie wytrzymała. Zniknęła w pokoju i wróciła chwilę później… z króliczkiem w rękach. Rodzice najpierw się pokłócili, ale potem zgodzili się, że Nelka może go zatrzymać i że sami zajmą się nim podczas wyjazdu.
Nelka pojechała na narty, a królik nie musiał już chować się pod łóżkiem – dostał piękną, nową klatkę.