O zagubionym latawcu

Mirka i Lucka były kiedyś wielkimi przyjaciółkami. Razem się bawiły, razem się uczyły, chodziły razem do szkoły i ze szkoły, i siedziały razem w ławce. Pewnego razu jednak brzydko się pokłóciły i od tego czasu nie chciały już o sobie nawet słyszeć. Nie tylko się nie rozmawiały, ale wręcz brzydko na siebie patrzyły i opowiadały o sobie nawzajem złe rzeczy.

Pewnego dnia przyszła do klasy pani nauczycielka niezwykle roześmiana. Przyniosła kredki, kartki do rysowania, sznurki i powiedziała dzieciom, że będą robić latawce. I nie tylko to. W piątek po szkole pójdą je puszczać na pobliskie wzgórze i tam też wyłonią, który latawiec jest najpiękniejszy.

Bajka dla dzieci - O zagubionym latawcu
O zagubionym latawcu

Ten uczeń, który zrobi najpiękniejszego latawca, dostanie smakowitą czekoladę. Dzieci z radością zabrały się do pracy, ale i tak przeczuwały, że konkurs wygra Mirka. Potrafiła bowiem rysować najpiękniej z całej klasy. I rzeczywiście jej latawiec był najpiękniejszy, za co Lucka bardzo się gniewała.

Wtedy jednak zadzwonił dzwonek i dzieci poszły do domu. Tylko latawce tam zostały. Wszystkie oprócz jednego. Następnego dnia dzieci wróciły do szkoły i cieszyły się na spacer i puszczanie latawców. I oczywiście cieszyły się też na ogłoszenie wyników konkursu. Wszyscy zabrali swoje latawce, tylko latawca Mirki brakowało. Mirka, jak każda dziewczynka, wybuchnęła wielkim płaczem, który przywołał wszystkie nauczycielki z pokoju nauczycielskiego, dyrektora, a nawet woźnego szkolnego. Wszyscy zaczęli szukać latawca Mirki, ale go nie było. Mirka zagniewana oskarżyła Lucję i odmówiła pójścia gdziekolwiek. Jej latawca może rozdarli i zniszczyli tylko po to, żeby nie wygrała zawodów. Lucja była smutna z powodu takiego oskarżenia i gdy wszyscy odeszli, sama szukała latawca. Znalazła go. Biedny latawiec wpadł za szafkę na buty. Był wprawdzie trochę zabrudzony, ale i tak bardzo piękny.

Lucka zaniosła go Mirce, a ta zawstydziła się, że niesprawiedliwie oskarżyła swoją koleżankę. Razem, ręka w rękę, wyszli z pozostałymi uczniami i z panią nauczycielką na wzgórze, żeby tam puszczać swoje latawce. Bo jakież to byłaby jesień bez latawców!

Mirka wprawdzie wygrała zawody, ale czekoladę podarowała Lucce. A ta podzieliła ją między wszystkich kolegów z klasy. Tak sobie tam siedzieli na wzgórzu i zajadali się czekoladą. Pani nauczycielka, dwadzieścioro dzieci i dwadzieścia latawców. A z tych dwudziestu dzieci były dwie zaprzyjaźnione koleżanki.

Rate this post

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...