Zagadka zburzonych bałwanów

Na dworze przed kamienicą bawiły się dzieci. Przywódcą grupy był Piotr, który zaproponował, aby wszyscy zbudowali bałwany. Dużo bałwanów. Przynajmniej dziesięć. Całe miasto będzie przychodziło na nie patrzeć. Dzieci zgodziły się i ponieważ dzień wcześniej spadło bardzo dużo śniegu, miały z czego te bałwany budować.

Toczyli kule śnieżne całymi godzinami. Potem rozbiegli się do domów i przynosili guziki, marchewki, miotły i stare garnki. Niektóre bałwany miały też szaliki, inne były przyozdobione lampkami. A nie było ich dziesięć, ale aż dwanaście. Dzieci wieczorem z zadowoleniem patrzyły na swoje dzieło, rodzice wyglądali zza okien, przechodnie przy nich się zatrzymywali. Dzieci były zadowolone i zmęczone, po całym dniu poszły do domu.

Bajka dla dzieci - Zagadka zburzonych bałwanów
Zagadka zburzonych bałwanów

Co chwilę jednak z okna wyglądały małe główki, żeby sprawdzić, czy bałwany tam jeszcze stoją. Stały tam tydzień, dwa. Dzieci się nimi cieszyły i całe miasto przychodziło na nie popatrzeć. Jednego wieczoru jednak Piotr wyjrzał przez okno. Chciał się jeszcze przed snem pożegnać ze swoimi śnieżnymi przyjaciółmi. Jakie jednak było jego zdziwienie, gdy odkrył, że bałwanów tam nie ma. W świetle lamp widział tylko popadane i rozgniecione kule, waląjące się po ziemi. Piotr tak krzyknął, że do pokoju przybiegli mama, ojciec, babcia i obie siostry. Potem oczywiście go zbesztali, że dla takiej głupoty tak krzyczy. To jednak nie była żadna głupota! To była zbrodnia!

Piotr chciał wybiec na dwór, ale rodzice go powstrzymali. „Co sobie myślisz, młody panie! Do łóżka! Na dworze jest już ciemno i musisz spać. Jutro będziesz mógł naprawić tę szkodę przy świetle dziennym,” powiedziała stanowczo mama. „Po śniadaniu!” dodała babcia. Piotr, zły, rzucił się do łóżka, ale i tak napisał przynajmniej do swoich przyjaciół, żeby spojrzeli przez okno. Dzieci były zdenerwowane i nie mogły się doczekać rana. Rano zaraz po śniadaniu wybiegły na dwór i odkryły, że od zniszczonych bałwanów ze śniegu prowadziły ślady opon.

Wzrok im padł na zaparkowany autobus. Zbrodnia została rozwiązana! Biedny kierowca pozostał w szoku, gdy zobaczył, jak rzuca się na niego tłum rozgniewanych dzieci. Obiecał im, że po służbie przyjdzie i pomoże naprawić zniszczonych bałwanów. I rzeczywiście przyszedł!

Rate this post

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...