W Dzień Nauczyciela każdy nauczyciel w jednej szkole na skraju miasta znalazł kartkę z pięknymi życzeniami. Jak bardzo ich to ucieszyło! Jakże byli szczęśliwi! Ktoś naprawdę ich cenił i dziękował za ich pracę. Nauczyciele jednak nie mogli dojść do tego, kto te kartki wykonał. Nie było tam podpisu i nikt nie przyznawał się do tego prezentu.
Nasza pani nauczycielka Ania pytała nas o to wielokrotnie, ale nikt nie potrafił jej odpowiedzieć. Trochę się nawet zawstydziliśmy, że podobny podarunek nie przyszedł nam wcześniej do głowy. Minął tydzień, potem drugi i o Dniu Nauczyciela zapomniano.

Na plastyce mieliśmy zrobić kartkę wielkanocną. Nikomu się nie chciało, ale pani nauczycielka była nieugięta. Sama była w złym humorze, bo znowu złościł ją Józek. Józek był moim kolegą z klasy i muszę powiedzieć, że był naprawdę łobuzem. Ciągle psocił, o wszystkim zapominał i nigdy nie słuchał za pierwszym razem. Każdy nauczyciel narzekał na jego wybryki, on nie robił sobie z tego wielkiej sprawy. I teraz też wolał bawić się telefonem pod ławką. “Józek, daj mi ten telefon. Na lekcjach nie możesz go mieć włączonego! Jesteś bardzo, bardzo nieposłusznym uczniem!” Pani nauczycielka chciała wyrwać mu telefon z ręki, lecz przy tym niechcący strąciła z ławki wszystkie jego rzeczy. Rozsypały się po podłodze. Kiedy się po nie schyliła, dostrzegła między nimi błyskotki. Dokładnie takie jak te, które były na kartkach dla nauczycieli. Zdziwiła się. “To ty, Józek? Ty nam zrobiłeś te przepiękne życzenia?” Józek skinął głową. Pani nauczycielka zawstydziła się. Przeprosiła go za słowa, które przed chwilą powiedziała, i podziękowała w imieniu wszystkich nauczycieli.
Czasami dobre uczynki i wdzięczność przychodzą od ludzi, po których najmniej byśmy się tego spodziewali. Tym bardziej potrafią sprawić radość. Myśl o tym, że uczeń, którego wszyscy ciągle za coś ganili, tak o nich pomyślał, nie dawała niejednemu nauczycielowi spać. Ale telefon i tak Józek dostał z powrotem dopiero pod koniec zajęć.