Pamiętacie Buddy’ego? Po tym, jak musiał pogodzić się z tym, że u sąsiadów na zawsze będzie go prowokować kotka z kociętami, pojawił się kolejny problem – listonosz.
Listonosz Franek był miłym, wesołym chłopakiem. Rozmownym, znał wszystkich we wsi. Ludzie go lubili i zawsze cieszyli się, gdy przynosił pocztę.

Jedynym, który go nie lubił, był Buddy. Ale nie można go źle oceniać – Buddy był przecież psem, a psy z zasady nie lubią listonoszy. Chodzą za blisko furtki! Na pewno chcą coś ukraść! A zadaniem psa jest strzec domu.
Dlatego gdy tylko widział nadjeżdżającego na rowerze listonosza, Buddy od razu pędził do bramy i zaczynał wściekle szczekać. Dobrze, że furtka była mocna, bo Buddy mógłby ją przewrócić. Franek często nie wiedział, jak wrzucić listy, bo łapy Buddy’ego tylko czekały, by go złapać. Za każdym razem, gdy Michał lub jego rodzice słyszeli szczekanie, wiedzieli już, że zbliża się listonosz, i biegli go ratować.
Biedny Franek zastanawiał się, jak mógłby zaprzyjaźnić się z psem. Próbował mówić do niego miło, próbował go tresować – nic nie działało.
Pewnego dnia w sklepie spotkał Michała, który kupował ogromną ilość ciasteczek. „Dla kogo to?” – zapytał Franek. „Dla Buddy’ego! On je uwielbia!” Franek ucieszył się i sam też kupił paczkę. Może właśnie to na niego zadziała? Następnego dnia, gdy poszedł roznosić pocztę, znowu usłyszał szczekanie. Nie przestraszył się – podszedł do furtki i rzucił Buddy’emu kilka ciasteczek.
A pies? Zapomniał, że powinien strzec dworu, zapomniał, że listonosz jest wrogiem. Po prostu zaczął je zajadać. Franek spokojnie wrzucił listy do skrzynki – i jeszcze jedno ciasteczko, na wszelki wypadek.