Gdzieś w głębokim lesie mieszkał kiedyś mały niedźwiadek Brumek. Miał swoją norę tuż pod klonem, gdzie przez większość czasu drzemał, ale czasami czuł się bardzo samotny.
Zwierzątka w lesie zazwyczaj się go bały, z przebiegłą łasiczką nie chciał się zaprzyjaźnić, bo ona tylko próbowałaby go okraść z miodu i innych smakołyków, więc wolał chodzić samotnie. Najbardziej cieszył się na zimę, bo wtedy przesypiał ją całą.

Nasza opowieść zaczyna się pewnej wiosny, gdy miś Brumek obudził się ze snu zimowego. Zaspanym ruchem przetarł oczka i rozejrzał się po swojej norze w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Znalazł garść jagód i trochę miodu, ale wciąż był głodny, więc postanowił wybrać się do lasu na spacer, mając nadzieję, że uda mu się coś jeszcze zdobyć. Chwiejnym krokiem wyszedł ze swojego domu i ruszył na wielką łąkę. Jego oczy rozbłysły radością, gdy zobaczył rozkwitłe mlecze i pachnące w powietrzu kwiaty drzew.
Doszedł aż do sąsiedniego lasu i szedł ścieżką. Ale skąd się wziął, tu się wziął, nagle Brumek zobaczył, jak na pobliskie drzewo wspina się niedźwiedź. Był zaskoczony, nie był pewien, czy nie płata mu figlów wzrok. W końcu innego niedźwiedzia w lesie jeszcze nie spotkał. Więc powolutku podszedł do drzewa, przy którym zobaczył nieznanego niedźwiedzia. „Cześć. Skąd się tu wziąłeś?” – zapytał Brumek drugiego niedźwiedzia, a tamten spojrzał na niego. „Mieszkam z rodziną zaraz za wzgórzem. – Nazywam się Pepe – przedstawił się mały miś. – Aha, ja jestem Brumek i mieszkam za tamtą łąką. Nigdy nie widziałem tu innego niedźwiedzia. Myślisz, że moglibyśmy być przyjaciółmi? – zapytał Brumek, a Pepe natychmiast z radością zeskoczył z drzewa.
– Jasne, ja też nie mam przyjaciół. Zaprowadzę cię do mojego domu i możemy się pobawić – ucieszył się Pepe, a Brumek się zgodził. I tak ruszyli razem do domu Pepego. Po drodze długo rozmawiali, aż doszli za wzgórze, gdzie Pepe miał swoją norę. Ten natychmiast wbiegł do środka, a po chwili wyszedł z jeszcze jednym, dużo większym niedźwiedziem. – Tato, to jest mój nowy kolega Brumek. Czy mogę się z nim pobawić? – podskakiwał Pepe przed swoim ojcem, a ten roześmiał się. – Baw się, synku – poklepał go po plecach, więc Pepe z nowym kolegą ruszył na łąkę.
– W co będziemy się bawić? – zapytał Brumek, a Pepe wpadł na świetny pomysł. – Pobawmy się w strażników lasu. – Będziemy pilnować leśnych zwierzątek – powiedział, a Brumek się ucieszył. – Świetny pomysł, chodźmy! – odpowiedział uradowany Brumek i razem z Pepem weszli do lasu. Kiedy tak szli, zauważyli zająca, który niepostrzeżenie skradał się przez trawę. „Zającu, co tam robisz?” zapytał Pepe. „Nic, nic,” odpowiedział zając i coś chował za plecami. „Nie kłam, zającu, bo dostaniesz,” powiedział Brumek, a zając trochę się przestraszył. „A kim wy jesteście?” zapytał. „Niedźwiedzia straż.” Pilnujemy tego lasu, a takich psotników jak ty bierzemy pod lupę,” powiedział Brumek, a zając spuścił uszy. „Ja tylko niosę marchewkę z pobliskiego pola,” powiedział, a niedźwiedzia straż w końcu pozwoliła mu odejść.
Pepe i Brumek maszerowali dalej leśną ścieżką, aż spotkali lisicę. – Skąd idziesz, lisico? – zapytały misie, bo lisica wyglądała bardzo podejrzanie. – Ach, tylko poszłam się przejść nad strumyk – odpowiedziała lisica i mile się uśmiechnęła. – Nas, niedźwiedziej straży, nie oszukasz. – Skąd idziesz? – przesłuchiwał ją surowo Pepe, a lisica się przestraszyła. – Nie miałam co jeść, więc poszłam po kilka orzechów do wiewiórki – powiedziała lisica, a Brumek się rozzłościł. „A więc tak… okradłaś wiewiórkę.” Oddaj natychmiast te orzechy, a jeśli jeszcze raz to zobaczymy, źle się to dla ciebie skończy!” ostrzegł ją Brumek, a przestraszona lisica od razu poszła oddać wszystko, co ukradła.
Niedźwiedzie byli z siebie dumni i ruszyli dalej. I nagle zobaczyli, jak po lesie błąka się mały ptaszek. Maluszku, co ty robisz sam w lesie? Czy nie wiesz, że możesz być w niebezpieczeństwie?” zapytał Brumek, a ptaszek smutno zapłakał: „Wypadłem z gniazda i nie wiem, jak wrócić do mamusi” – powiedział, a niedźwiadki posmutniały. „Nie bój się, jesteśmy niedźwiedzią strażą. Pokaż nam tylko, gdzie mieszkasz, a zaniesiemy cię na górę do gniazda.” Wezmę cię na plecy i zaniosę na drzewo” – powiedział Pepe, a pisklę się ucieszyło. Natychmiast wskazało koronę dębu niedaleko, więc Pepe zabrał je na swoich plecach z powrotem do gniazda.
„Już jest wieczór, ale jutro znów możemy pilnować lasu,” powiedział Pepe, a Brumek przytaknął. Niedźwiadki wróciły tego wieczoru do domu i jeszcze długo nie mogły zasnąć. Obaj myśleli o swoich przygodach, które przeżyli. Pepe i Brumek zostali najlepszymi przyjaciółmi i od tego dnia pilnowali lasu.
Piękna bajka
Brawo
Niedźwiedzia straż to piękna bajka proszę żeby było więcej bajek
Najlepsza bajka na świecie!
Gratuluję takiej fajniej bajki mój syn jak ją zobaczył od razu chćał ją pszeczytać