O Janku i księżniczce zaklętej w drzewie

W pewnym królestwie, daleko, daleko stąd, żył sobie leniwy chłopiec o imieniu Janek. Zamiast pomagać rodzicom w domu, tylko leżał w łóżku. Był już prawie dorosły, a nadal chciał, żeby mamusia go karmiła, czesała i ubierała. 

Pewnego dnia mamusia była już tak zmęczona, że uderzyła w stół i powiedziała:

Bajka dla dzieci - O Janku i księżniczce zaklętej w drzewie
O Janku i księżniczce zaklętej w drzewie

– Tak dalej być nie może. Jesteś dużym chłopcem, a zachowujesz się jak maluszek. No już, wstawaj z łóżka, ubierz się sam, uczesz się i hyc za chatkę.

Janek stanął jak wryty. Był tak zaskoczony, że od razu zaczął się ubierać. Ale ponieważ robił to pierwszy raz, założył spodnie na ręce, a koszulkę na nogi. Skarpetki naciągnął na uszy, a majteczki na głowę. Na ręce założył buty. Tak przebrany wyszedł przed chatkę, gdzie tata dał mu węzełek z bułeczkami i powiedział: 

– Kochany Janku, czas wyruszyć w świat. Jesteś już dużym chłopcem i czas, żebyś zaczął sam sobie radzić. Chodzi mi o to, żebyś pracował, więc przestań machać łapkami. Idź w świat, znajdź swoje szczęście.

Janek więc zarzucił tobołek na ramię i poszedł. Był strasznie zły, że rodzice się tak na niego zgadali i wygarnęli go z łóżka. Ledwo przeszedł za wioskę, a już bolały go nóżki.

– Ałłł, moje nóżki, moje biedne nóżki! – wołał na cały świat, aż przyleciał do niego ptaszek.

– Ale z ciebie gapa, Janku,– zaćwierkał ptaszek.– Zdejmij buciki z rączek i załóż je na nóżki, będzie ci się o wiele lepiej szło. Tip, tip, tip.

Janek usiadł na kamieniu i dopiero po dwóch godzinach udało mu się w końcu założyć buciki.

Wyruszył więc dalej, ale buciki bardzo obcierały mu nóżki.

– Ałłł, moje nóżki. Te buciki są takie twarde i obcierają mi paluszki. Moje biedne paluszki! – zapłakał na cały las.

Jego płacz obudził mądrą sowę, która spała w dziupli drzewa. Sowa wyjrzała i zahukała tak głośno, że Janek aż podskoczył ze strachu.

– Ale z ciebie gamoń, Janku – zahukała sowa. – Zdejmij te skarpetki z uszu, wyglądasz jak jakieś psisko. Załóż je na nóżki i nałóż na nie buciki. I idź pod górkę, tam na samą górę. Hu, hu, hu.

Janek siedział aż do wieczora, próbując rozwiązać trudną zagadkę, jak się zakłada skarpetki. Potem założył buty i ruszył pod górkę przez las, jak mu radziła mądra sowa.

Na szczycie zastała go już ciemność, ale ponieważ stał tam domek, zapukał do drzwi, żeby poprosić o nocleg. W domku mieszkał drwal. Najpierw zdziwił się, że Janek ma majteczki na głowie, ale potem chętnie pozwolił mu u siebie przenocować. 

– Nie mogę ci jednak dać nic do jedzenia, bo sam nic nie mam – powiedział drwal.

– To nic, podzielę się z tobą moimi bułeczkami, skoro ścinanie drzew nie wystarcza ci na życie.

– Dziękuję, Janku. Wiesz, nawet by wystarczało, ale w całym królestwie jest surowo zakazane ścinać jakiekolwiek drzewa. Skąd przyszedłeś, że o tym nie wiesz? – zdziwił się drwal.

– Jestem z Górnej Doliny, ale do tej pory świat mnie za bardzo nie ciekawił. Dlaczego nie wolno ścinać drzew?

– A to dlatego, że jedno z tych drzew to nasza zaczarowana księżniczka. I nikt nie wie, które to. A zła czarownica, która ją zaczarowała, mieszka w jaskini w skałach. Mówią, że pożera ludzi, więc nikt nie odważy się tam wejść.

– Rano się tam wybiorę. Ale mam do ciebie jeszcze jedną prośbę. – powiedział Janek – Daj mi swoją siekierkę, i tak stoi w kącie w pajęczynach i tylko na niej siada kurz.

– Dobrze, Janku, jest twoja. Ale proszę cię, zanim rano wyruszysz, zmień spodnie i koszulkę. Masz je na odwrót. Koszulkę zakłada się przez głowę i na ręce, a spodnie są na nogi. Lepiej ci się pójdzie.

Następnego ranka Janek ubrał się już właściwie, wziął siekierę i dumnie z majteczkami na głowie ruszył w skały. Przyszedł do jaskini, gdzie mieszkała zła czarownica. 

– Hej, babo, wyłaź na zewnątrz! Odważny rycerz jest tutaj, żeby uratować księżniczkę! – zawołał przy jaskini.

Z jaskini wygramoliła się zgarbiona, obdarta staruszka z brodawką na nosie, zmierzyła Janka ostrym spojrzeniem i zaczęła się tak strasznie śmiać, że aż tarzała się po ziemi.

– Ty? Ty i odważny rycerz? Gapcio, co nawet nie umie się ubrać? Ty księżniczki raczej nie uratujesz, rycerzu ze wsi.

– Nie marudź, babo, tylko powiedz mi, które drzewo to księżniczka.

– Jedno drzewo w lesie to ona. W nocy zamienia się w drzewną wróżkę i tańczy na łące. To żeby jej nogi nie zdrewniały, hehehe. Masz trzy dni i trzy noce, żeby pokazać mi, które to drzewo. Jak zgadniesz, zamienię ją z powrotem i puścimy was wolno. A ja ci pokażę, jak się prawidłowo nosi majteczki. A jak nie, to majteczki będą moje, a ciebie zamienię w toaletę. Przydałaby mi się do tej jaskini.

– Zgoda! – powiedział Janek. 

Doszedł na polanę, gdzie w nocy na łące miała tańczyć księżniczka. I rzeczywiście, wieczorem skądś z lasu przybiegła i zaczęła tam biegać i tańczyć. Była taka śliczna. Janek nie mógł się napatrzeć, ale teraz nie mógł tracić czasu. Szybko rzucił się do lasu, złapał siekierę i zaczął ścinać jedno drzewo po drugim. Na początku szło mu to bardzo kiepsko, bo do tej pory nic nie robił. 

– Ałłł,, moje rączki. Mam na nich bąbelki… –  jęczał Janek, kiedy ściął dziesiąte drzewko.

Usłyszała to mądra sowa i przyleciała do niego.

– Czemu wycinasz nam tu las? – zapytała sowa. 

Janek jej wytłumaczył, że musi znaleźć księżniczkę. Ona w nocy tańczy jak dziewczynka, więc nie jest drzewem. Gdyby w nocy wyciął wszystkie drzewka, rano zostałoby tylko jedno i to byłaby ona.

– Jeśli jej nie znajdę, ta baba zamieni mnie w toaletę i będzie na mnie chodzić… chodzić. Wiesz, o co mi chodzi, sówko?

Sowa zawołała bobry, żeby pomogły Jasiowi ścinać drzewa. Razem szło im to szybciej, ale kiedy rano zaświeciło słońce, drzew wciąż było bardzo dużo. 

W ciągu dnia Janek odpoczywał, a wieczorem od razu zabierał się znów do pracy. Ale nawet drugiej nocy nie udało mu się razem z bobrami wykarczować całego lasu. Dopiero trzeciej nocy w końcu wszystkie drzewa daleko i szeroko leżały na ziemi. Jaś pobiegł na łąkę, żeby zobaczyć księżniczkę. Była tak piękna, że zapragnął ją złapać i pocałować.

Księżniczka jednak się przestraszyła i zaczęła uciekać. Kto by się nie przestraszył w nocy faceta z siekierą i majteczkami na głowie. Janek pobiegł za nią. Kilka razy potknął się o pnie powalonych drzew, ale się nie poddawał. Już się do niej zbliżał. Nawet nie zauważył, że słońce powoli wschodzi. Już wyciągnął rączkę do księżniczki, wydął usteczka, żeby dać jej buziaka, a tu nagle BUCH! Jankowa buźka uderzyła w drzewo, które pojawiło się przed nim zamiast księżniczki.

– Ałłł, moja biedna buźka! – zaczął jęczeć Janek na cały las. – Ale mam księżniczkę!

Przed nim pojawiła się czarownica.

– Wygrałeś, rycerzu w majteczkach zamiast przyłbicy. Dam ci księżniczkę.

Czarownica przemieniła księżniczkę z drzewa z powrotem w dziewczynę i szepnęła Jankowi, jak prawidłowo nosić majteczki. Janek natychmiast zerwał je z głowy i schował za plecami. Księżniczka chichotała i bardzo się cieszyła, że została uratowana.

W drodze do króla Janek oddał siekierkę drwalowi i podziękował mu.

Na zamku wkrótce odbyło się wielkie wesele. Janek poślubił księżniczkę. Ona nauczyła go, jak się ładnie ubierać, i wszystko było tak, jak powinno być. Janek szybko został królem i rządził mądrze przez wiele, wiele lat. A jeśli nie umarł, to rządzi tam ze swoją królową do dziś.

4.4/5 - (76 votes)

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *