O smoku wawelskim i Szewczyku Dratewce – wersja jakiej jeszcze nie znacie

W mieście zwanym Kraków do dzisiaj stoi tam pomnik przedstawiającego ziejącego ogniem smoka wawelskiego. Smok ten wykonany jest z żelaza i dzisiaj nie jest groźny, jednak kiedyś, dawno, dawno, dawno temu, ten smok podobno żył w pobliskich lasach. Mieszkańcy miasta bardzo się trwożyli, widząc go nadlatującego znad lasów – ponieważ bardzo często porywał a to owieczkę, czasem barana, jednak raz do roku zdarzało mu się porwać dziewczynę.

Czasami dawał mieszkańcom wybór – albo on sam sobie wybierze dziewkę, albo oni dokonają wyboru i oddadzą mu tę, którą wskaże. Co roku jedna porwana przez smoka dziewczyna napawała smutkiem wszystkich mieszkańców, a swoją rodzinę ogromną tragedią. Każdego roku po tym wydarzeniu król kazał wywieszać czarną flagę na zamku na znak żałoby. I byłoby tak jeszcze trwało przez wiele wiele lat, gdyby któregoś dnia smok nie narobił sobie apetytu na księżniczkę.

Pewnego, słonecznego dnia nadleciał nad miasto i usiadł tuż przed zamkiem. Przemówił do króla: – Tym razem mam apetyt na Twoją najdroższą córkę, Twoją królewnę!

Król pobladł, nie wiedząc w pierwszej chwili, jak zareagować. Ale ostatecznie gniew wziął nad nim górę.

– Możesz sobie pomarzyć! -krzyknął nieustraszony król. – Tego już za wiele! Co roku zabierasz nam jedną piękną dziewczynę, a miasto całe pogrążone jest w strachu i rozpaczy. Ale mojej córki Ci nie poświęcę.

– No cóż. – odpowiedział sarkastycznie smok. – Jak Ty mi jej nie dasz, to sobie sam ją wezmę, a jeśli się nie uda, to spalę całe miasto swoim ogniem!

Tego już było za wiele. Król rzucił się na smoka, ale ten odleciał. Mieszkańcy miasta stwierdzili, że odleciał na pobliskie pastwisko i na razie zadowolił się porywając owieczkę.

Król długo myślał nad obecną sytuacją. W końcu doszedł do wniosku, że dla swojej córeczki jest w stanie poświęcić bardzo wiele. Dlatego też następnego dnia zwołał swój lud przed zamek i wygłosił do nich przemowę.

– Drodzy mieszkańcy, jak wiecie, sytuacja jest poważna. Smok tym razem zażyczył sobie mojej jedynej córki i ukochanego dziecka. Chce ją i mi, i wam odebrać. Dlatego, aby ją ratować, obiecuję, że śmiałek, który zniszczy smoka, otrzyma w nagrodę pół królestwa oraz rękę mojej córki, zostanie ona jego żoną i razem będą panować po mojej śmierci.

Na te słowa wielu dzielnych rycerzy uniosło miecze w swoje ręce na znak, że przyjmują wyzwanie. W ciągu następnych dni wielu z nich ruszyło na smoka, do jego kryjówki w skałach, i próbowało go zabić. Niestety, rycerze ci na próżno stracili swoje życie.

Jednak jedna osoba z tłumu zaczęła rozważać wszystkie dostępne możliwości. Był to znany lokalnym ludziom Szewczyk Dratewka. Szewczyk znany był ze swojego dobrego serca. Często reperował buty za marne grosze lub za darmo, kiedy kogoś nie było stać na zapłatę. W zeszłym roku przez smoka została porwana jego siostra, i od tego czasu zastanawiał się, jak smok może zapłacić za swoje bestialstwo. Ostatecznie, wymyślił on niecny plan, który chciał teraz wprowadzić w życie.

Wieczorem, w przededniu wizyty smoka na zamku, zawitał na pastwisko, o którym wszystkim było wiadomo, że smok szczególnie lubiał porywać z niego owieczki. Na polu poustawiał kukły, które już od dawna szył – nie szło odróżnić, że były to nieprawdziwe owce. W środku każdej z nich znajdowała się siarka.

Przykazał pasterzom następnego dnia nie wyprowadzać swoich stad na to pastwisko.

Nadszedł dzień, w którym smok miał zabrać ze sobą księżniczkę. Kiedy przyleciał na zamek, król wyszedł na taras i do niego przemówił: – Księżniczka jest dzisiaj chora i nie wyjdzie o własnych siłach z komnaty. A poza tym, na pewno nie będzie dla ciebie smacznym kąskiem, więc wróć innym razem.

Smok się zaśmiał, ale odpowiedział – Chyba chcesz kupić trochę czasu ze swoją córką. Ale masz rację, chora dziewczyna to dla mnie żaden wartościowy obiad. Może się jeszcze czymś zarażę? Wrócę tu zatem za tydzień, ale to ostateczny termin.

Król odetchnął z ulgą, a smok poleciał na swoje ulubione pastwisko. Porwał jedną z tamtejszych owieczek, które o dziwo nawet nie stawiały oporu. Połknął ją na raz. Wtem, poczuł, jakby coś go paliło w jego wnętrznościach. Zdołał polecieć nad pobliską rzekę i napić się wody, jednak palenie nie ustawało. W końcu, nie wytrzymując bólu rozdzierającego go od środka, zdechł… nad samym brzegiem rzeki. Nie minęło dużo czasu, jak martwego znaleźli go mieszkańcy, a obok niego zauważyli coś, co kształtem przypominało owieczkę, ale zdecydowanie nią nie było. Wrócili z dobrymi wieściami do króla.

Król ponownie zwołał zgromadzenie i zwrócił się do zgromadzonych ludzi: – Kto z was przyczynił się do śmierci tego potwora?

Ale z tłumu nikt mu nie odpowiedział. Każdy się domyślał, że smoka zabił szewczyk Dratewka, jednak ten nie widział się zupełnie w królewskim zamku i miał już swoją ukochaną, do której cicho wzdychał. Nie była nią jednak księżniczka. Z czasem także i król dowiedział się, kto zabił potwora, i w podziękowaniu obdarował go nowym domem oraz wspaniałym warsztatem, w którym swoje usługi wykonywał Szewczyk Dratewka aż do końca swojego długiego życia.

3.7/5 - (9 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.