Pan bałwan

Była chłodna sobota. Miasto było otulone białym płaszczem, a zza różnych okien wyglądała ozdobiona, błyszcząca choinka. Dzieci z entuzjazmem jeździły na sankach i budowały ze śniegu różne dzieła.

Jurek i jego siostrzyczka Sandra wybiegli z domu na podwórko opatuleni po same uszy. Puszysty śnieg pokrywał ich podwórko jak ogromna biała narzuta lśniąca w słońcu. Rodzeństwo było gotowe stworzyć ze śniegu coś wyjątkowego.

Bajka dla dzieci - Pan bałwan
Pan bałwan

– Ulepmy bałwana! – wykrzyknął Jurek z radością i chwycił w dłonie garść śniegu. Siostrzyczka nie wahała się i dołączyła do budowania bałwana. Rodzeństwo postanowiło, że zbuduje największego bałwana, jakiego tylko ich małe rączki potrafią stworzyć.

– Mogę się do was dołączyć? – zawołał z tarasu tata, gotowy pomóc dzieciom. Dzieci entuzjastycznie pokiwały głowami. Z tatą na pewno pójdzie im szybciej. Muszą to zdążyć, żeby na tym słoneczku śnieg się nie roztopił, a oni nie zbudują ani jednego bałwana. Wszyscy zabrali się do pracy. Jurek pokazał młodszej siostrzyczce, jak ulepić ze śniegu wielką kulę, którą potem trzeba toczyć przed sobą po śniegu. Gdy kula robiła się coraz większa i większa, oczy dzieci rozbłysły.

– Ależ ta jest ogromna! – powiedział tata, gdy zobaczył, jak wielką kulę udało się dzieciom utworzyć. – Jesteście zdolni, że tak sobie nawzajem pomagacie. – uśmiechnął się do nich tata i pochwalił ich dzieło. – No to teraz potrzebujemy kolejnej na środek. – powiedział dzieciom tata. Razem utworzyli drugą śnieżną kulę, nieco mniejszą niż poprzednią. Była jednak ciężka, więc tata ostrożnie ją podniósł i położył na pierwszej wielkiej kuli.

– Ja zrobię tę ostatnią! – powiedziała Sandra wesoło i zabrała się do pracy. Zastanawiała się, jak jej braciszek to wyjaśniał. Nagarniała śnieg i utworzyła małą kulkę, którą potem toczyła przed sobą. Robiła to dokładnie tak, jak jej braciszek pokazał i wyjaśnił, i rzeczywiście się jej udało. Potem z pomocą taty położyli trzecią kulę na samej górze. 

– Jesteś zdolna! – pochwalił ją Jurek, gdy zobaczył, jak jego siostrzyczka sama sobie poradziła. Naprawdę szybko się uczy. 

– Ten bałwan jest ogromny! – zawołały dzieci ze zdziwieniem, gdy przed nimi stał wielki bałwan. Był nawet jeszcze większy niż tata.

– No to teraz damy mu jeszcze oczy, nos i usta! – powiedział tata i wysłał dzieci po kamyki i marchewkę, która będzie jego nosem. Sandra wbiegła do kuchni, gdzie mamusia właśnie przygotowywała zupę. Niepostrzeżenie ukradła jej jedną marchewkę i wybiegła z powrotem na dwór. Tatuś z Jurkiem tymczasem dali bałwanowi guziki z kamyków, oczy i usta. Tatuś podniósł Sandrę na ręce, a ona wbiła mu marchewkowy nos. 

– Jeszcze czegoś mu brakuje. – zamyślił się Jurek i pobiegł po patyki, które wbił mu w ciało, żeby bałwan miał ręce.

– A nie będzie mu zimno? – zapytała Sandra z ciekawością. Tatuś przytaknął. 

– To damy mu szalik! – powiedział i zdjął czerwony szalik z szyi, owijając go panu bałwanowi wokół głowy.

– A ja się zastanawiam, gdzie mi zginęła marchewka! – zaśmiała się mamusia, która wyszła za nimi na dwór. Dzieci tylko zachichotały. Mamusia uśmiechnęła się i odpowiedziała: 

– Pan bałwan wygląda wspaniale! Jeszcze jeden mały szczegół i gotowe! – Mamusia szybko wbiegła do domu i wróciła ze starym garnkiem, który położyła mu na głowie. – Teraz bałwan jest gotowy! – powiedziała mamusia z uśmiechem, obserwując radość w oczach swoich dzieci.

– To jest najlepszy dzień na świecie! – krzyczała Sandra i przytulała mamusię. Wszyscy patrzyli na swoje piękne dzieło, które górował na ich podwórku. Nagle dzieciom wydało się, że pan bałwan się uśmiechnął. Szalik delikatnie poruszył się na wietrze, a kamyczki na ustach uniosły się lekko. 

– Widzieliście to? – zawołał Jurek ze zdumieniem. Tatuś i mamusia się zaśmiali. 

– Myślę, że jest szczęśliwy, bo stworzyliśmy go wszyscy razem. I tak nam podziękował. – powiedział tata. I tak dzień powoli zbliżał się ku końcowi. Jurek i Sandra delektowali się gorącą czekoladą przy udekorowanej choince i wyglądali przez okno, gdzie podziwiali swoje dzieło, które wznosiło się w ich ogrodzie jak wielka świąteczna ozdoba. Byli szczęśliwi z tego, jak piękny dzień spędzili wszyscy razem, i tylko z dumą podziwiali pana bałwana w ogrodzie.

4.5/5 - (65 votes)

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *