Chociaż był maj, na dworze jeszcze nie było zbyt ciepło. Bliźnięta Diana i Danek od prawie miesiąca prosiły mamę, żeby kupiła im pierwsze lody w roku. Mama jednak wciąż się sprzeciwiała:
„Ale skądże! Jeszcze jest zima! Zjecie lody i za tydzień będziecie chorzy. A co ja wtedy z wami zrobię.”
Diana i Danek byli rozczarowani i w drodze ze szkoły smutno patrzyli na to, jak ich koledzy z klasy objadają się lodami, aż pękały im brzuszki.

„Przecież już jest maj, nie rozumiem, dlaczego nie moglibyśmy sobie kupić lodów,” marudził Danek.
„Bo mamusia powiedziała, że jest jeszcze za chłodno. Przecież widzisz, że nosimy jeszcze ciepłe kurtki, a rano nawet czapki!” broniła decyzji mamy Diana.
„Ja to w ogóle nie nosiłbym tej czapki. Mnie nie jest zimno. I lody też bym jadł i wcale bym nie zachorował,” ciągnął dalej Dano.
Diana wzruszyła ramionami, nie chciała się kłócić. Dano był o trzy minuty starszy, co jej ciągle przypominał, i dlatego musiała go słuchać.
„Słuchaj,” zaczął znowu Dano po chwili ciszy, „pójdziemy do babci i poprosimy o pieniądze. Powiemy, że zapomnieliśmy z domu drugiego śniadania. Babcia nie rozmawia z mamą, na pewno da nam pieniądze bez wypytywania czy narzekania. A w drodze do domu kupię sobie loda.”
Jak Dano powiedział, tak zrobił.
Wieczorem przy jedzeniu o mało się nie wydali, gdy mama powiedziała, że wydawało jej się, że widziała ich przy lodziarni.
„Ale gdzie, mamo! To nie byliśmy my. To Ania i Majo, mają podobne kurtki.”
Mama z niedowierzaniem wzruszyła ramionami, ale dalej nie wypytywała. Prawda jednak wyszła na jaw.
Zimne lody i zła pogoda spowodowały, że bliźnięta dostały anginy. A z tego leczyły się cały miesiąc, więc nie wzięły udziału nawet w noworocznej wycieczce.
Przekonały się, że nieposłuszeństwo wobec mamy się nie opłaca i że każde kłamstwo kiedyś wyjdzie na jaw.
Wreszcie jakas sensowna bajka z morałem. Dziekuje 🙂