Zębate strachy – Jesienny konkurs

Przyroda jesienią szykuje się do snu. Straszydła w Straszydle zbierają plony z ogródków i grabią liście, które spadły z drzew. Robią z nich przy drogach stosy, w które się chowają, a gdy przechodzi obok jakiś człowiek, wyskakują na niego.

Zębate strachy jesienią łowią muchy i suszą je na zapas na zimę, wodniki przy stawie ozdabiają wierzby wstążkami, a czarownice przygotowują zioła na jesienne przeziębienia, aby mogły leczyć inne strachy.

Bajka do czytania - Zębate strachy – Jesienny konkurs
Zębate strachy – Jesienny konkurs

A co robią dzieci jesienią? Puszczają latawce. Na polu w Straszydle odbywa się nawet co roku konkurs puszczania latawców. Pierwszą nagrodę zdobywa ten, którego latawiec utrzyma się najdłużej w powietrzu.

– W tym roku wygram ja! – mówił Bubik.

– Nie, ja! – nie zgadzała się Zubomiła.

– Ja! 

– Ja!

Ci dwaj kłócili się całe rano. 

Bubik nie zostawił nic przypadkowi i zbudował sobie ogromnego latawca z pudełka i płachty. Jak tylko będzie wystarczająco wiało, jego latawiec poleci lepiej niż inne. Zubomiła ciągle mu mówiła, że przesadził, ale Bubik jej nie słuchał. Myślał, że mu tylko zazdrości.

Po południu dzieci zebrały się na polu, gdzie rozpoczął się konkurs. Smoki wzniosły się w powietrze. Wiatr wiał sprzyjająco. Nagle jednak nadciągnął skądś silny podmuch. Kilka smoków strącił z nieba prosto do trawy, a kilka z nich zaplątało się ze sobą. Za to smok Bubika dzięki temu nabrał wysokości i wzbił się nad wszystkie smoki. Napinał sznurek do granic możliwości i unosił się wysoko nad Straszydłem. 

W konkursie pozostał już tylko on i smok małej wróżki Adelki. Bubik już cieszył się, że zwycięstwo jest jego, gdy w tej chwili zawiało tak mocno, że smok Bubika oszalał. Najpierw zaczął szarpać za sznurek, a potem podniósł Bubika z ziemi. Bubik chciał za wszelką cenę wygrać, więc nawet nie przyszło mu do głowy, żeby puścić smoka i pozwolić mu odlecieć. Trzymał się mocno zębami i paznokciami. Tylko że nagle pole z dziećmi było poniżej niego, a on leciał gdzieś dalej za smokiem. 

– Pomocy! – wołał Bubik, ale nikt go nie słyszał. 

Potem powiało z lewej, trochę z prawej i odrobinę z góry, a sznurek owinął się wokół korony wysokiego świerku. Smok pozostał unoszący się w powietrzu, a Bubik zaplątał się w gałęziach. Jak prawdziwe zębiaste straszydło wykorzystał swoje zęby i przegryzł sznurek, w który zaplątała się jego ręka. Ostrożnie zsuwał się po gałęziach coraz niżej. Stopniowo zszedł do lasu. 

Zostało mu już tylko kilka ostatnich gałęzi, gdy pod nim jedna pękła i spadł z nią na dół. Bubik wylądował na miękkim. Rozległo się chlupnięcie, gdy zanurzył się w bagnie. 

– Pomocy! – krzyczał Bubik, gdy odkrył, że zapada się w bagno coraz głębiej. Im bardziej próbował się wydostać, tym szybciej zapadał się w głąb. Kiedy miał już błoto po pas, usłyszał chlupotanie.

– Hej, hej! Kto mi to przeszkadza w ogrodzie? – odezwał się głos.

– Pomocy, zapadam się w bagno. – wołał Bubik.

Przed Bubikiem pojawił się zarośnięty mężczyzna. Miał długą brodę i wszędzie na nim rósł mech. Wyglądał na zrzędliwego.

– Hej, wujku Hejkale, pomożesz mi wyjść, proszę cię?- w końcu rozpoznał go Bubik.

– Co tu robisz, ty zębate dziecko?

– Zabrał mnie tutaj smok.

– Smoki tutaj nie żyją, musiałbym o tym wiedzieć. – warknął Hejkal, mierząc Bubika nieufnym spojrzeniem.

– Nie żywy, ale papierowy. No, mój smok był trochę mega smokiem, zrobiłem go z pudełka i płachty, bo bardzo chciałem wygrać konkurs. Gdyby ten smok nie zaczepił się o drzewo i nie wpadłbym w błoto, może jeszcze bym wygrał…

– Ty głupi zębatku, to tylko konkurs. Ciesz się, że tak dobrze ci poszło.

– Poszło mi źle. Już mam błoto po piersi. Myślisz, że mógłbyś mi jakoś pomóc? – nalegał Bubik.

– Ależ oczywiście, z zębatymi straszydłami jestem przyjacielem. Przecież mnie znacie. Podaj mi rękę, wyciągnę cię.

Hejkal pomógł Bubikowi wydostać się z bagna. Bubik grzecznie podziękował i zdał sobie sprawę, że Hejkal miał rację. Nie musi być za wszelką cenę pierwszy w konkursie. Są ważniejsze rzeczy. Z niczym nie należy też przesadzać, nawet z budową smoka. 

Bubik wrócił do domu cały w błocie, ale był zadowolony z siebie. Chociaż nie wygrał jesiennego konkursu, cieszył się, że dotarł bezpiecznie do domu. Może w przyszłym roku będzie miał szczęście i wygra. Ale ogromnego mega smoka już raczej nie będzie budować. Spróbuje swojego szczęścia z jakimś mniejszym. Wujek Hejkal ma rację, przecież to nic wielkiego.

4.4/5 - (14 votes)

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *