Była sobie raz księżniczka, która była bardzo piękna. Król chciał jej wybrać narzeczonego, ale księżniczka obawiała się, że książęta będą jej pragnęli tylko ze względu na jej urodę. Poprosiła więc czarownicę, aby zmieniła jej twarz do niepoznaki. Z pięknej dziewczyny stała się brzydką babą z brodawkami na całej twarzy.
W ten sposób księżniczka stanęła przed zalotnikami, którzy przychodzili do zamku starać się o jej rękę. Książęta jednak nie miały najmniejszego zainteresowania brzydką narzeczoną. Nie obchodziło ich to, że dziewczyna była miła, mądra i dobra. Widzieli tylko jej oszpeconą twarz. Wszyscy odeszli i księżniczka była smutna. Ani jeden nie przeszedł jej próby.

Zamyślona spacerowała po zamkowych ogrodach, aż spotkała pewnego młodzieńca, który siedział na ławeczce. Księżniczka odkryła, że był niewidomy, i dlatego nie powiedziała mu, że jest księżniczką, a on sam nie mógł jej rozpoznać.
W ten sposób spotykali się przez całe dni. Doskonale się rozumieli, śmiali się razem i spacerowali. Zakochali się. Niewidomy młodzieniec poprosił księżniczkę o rękę i księżniczka zgodziła się. A potem powiedziała mu także prawdę. Młodzieniec był zaskoczony. Nie wierzył, że księżniczka chciałaby za niego wyjść.
Księżniczka jednak już podjęła decyzję. Tylko temu jedynemu nie chodziło o piękną twarz, lecz jej piękno dostrzegł w jej sercu. Król w końcu udzielił młodym błogosławieństwa i miało być wesele. Księżniczka cieszyła się, że wkrótce z jej twarzy znikną brodawki i znów będzie piękna, lecz miesiąc minął, a brodawki pozostały. Czarownica pomyliła się w swoich czarach i księżniczka na zawsze pozostała brzydka. Ale księżniczce to już nie przeszkadzało, jej mąż był ślepy i było mu obojętne, jak wyglądała jego żona.
Prawdziwą urodę widział sercem, a nie oczami, a ta była w jej sercu, a nie na jej twarzy. I tak żyli razem i byli spokojni i szczęśliwi. Swoim królestwem rządzili mądrze i sprawiedliwie, a wszyscy życzyli im szczęścia.