Żyli sobie raz mężczyzna i kobieta, którzy mieli razem dwoje przepięknych dzieci. Syna Tomka i córkę Hanię. Żyli skromnie w małym domku na skraju miasta, ale choć niewiele mieli, cieszyli się ze swoich dzieci.
Hania była piękną i miłą dziewczynką o prześlicznym głosie. Tomek natomiast był bardzo zręczny i sprytny po swoim tacie. We wszystkim im się wiodło aż do dnia, gdy ojciec stracił pracę w fabryce.

Z ciężkim sercem wracał do domu do swojej rodziny, ale wiedział, że nie może ich oszukać. Najbardziej jednak bolało go to, że stało się to właśnie w okresie przedświątecznym. Ojciec chciał sprawić Tomkowi i Hani piękne Boże Narodzenie, udekorować dom i kupić wiele smakołyków, które by ich ucieszyły, ale w tym roku nie będzie na to miał. Wieczorem, gdy dzieci już położyły się spać, usiadł przy stole w kuchni i powiedział do żony: „Muszę ci opowiedzieć o dzisiejszym nieszczęściu.” W fabryce były zwolnienia i straciłem pracę.”
Żona objęła męża i pocieszała go: „Poradzimy sobie. Może wkrótce znajdziesz nową pracę. Na pewno znajdzie się jakaś praca w mieście.
– Jest mi przykro z powodu Tomka i Hani. Chciałem im sprawić piękne Boże Narodzenie – powiedział smutno mężczyzna. – Tomek i Hania to dobre i mądre dzieci. Na pewno to zrozumieją – powiedziała żona. Jednak Hania i Tomek podsłuchiwali rodziców za drzwiami i Hania powiedziała do Tomka: – Musimy coś wymyślić, żeby mama i tata byli szczęśliwi.
– Pamiętasz, jak tata opowiadał nam, że kiedyś z dziadkami jeździli saniami w Wigilię i śpiewali kolędy? – zapytał zamyślony Tomek i Hania przytaknęła. – A co, gdybyśmy spróbowali zrobić sanie? – zaproponował Tomek. – To świetny pomysł!
I tak dzieci zaczęły snuć plan. Tomek i Hania już następnego dnia poszli do lasu, by przygotować wystarczająco dużo drewna. Po drodze spotkali kilka zwierzątek, które pomogły im zbierać drewno, za parę dni, sanie były już prawie gotowe. W swojej spiżarni znaleźli nawet kilka dzwoneczków, którymi postanowili ozdobić sanie.
Był wieczór wigilijny. Hania i Tomek nieśli przykryte sanie na dziedziniec przed swoim domem. Zaprzęgli sanie do swojego konia, a potem zawołali rodziców, którzy trochę się bali, jakie tym razem niespodzianki przygotowały ich dzieci. Oboje jednak byli zaskoczeni, kiedy zobaczyli sanie. Mamusia pobiegła do kuchni po kilka filiżanek gorącej czekolady i trochę pieczywa, a ojciec z bliska przyglądał się saniom.
– Wspaniale sobie poradziliście, dzieci – pochwalił ich ojciec i roześmiał się. – Pojedziemy na przejażdżkę, tatusiu? – zapytały niecierpliwie dzieci, kiedy obok nich pojawiła się mamusia z gorącą czekoladą. – Oczywiście, że tak – odpowiedziała, a potem cała rodzina usiadła w saniach. Tego wieczoru cały czas śpiewali kolędy, bawili się i choć mieli niewiele, byli najszczęśliwszą rodziną na świecie.