Wielka wyprawa bakterii

Podróżnicy z tej bajki to nie byle kto: to bakterie. Podróżują wszędzie tam, gdzie najdzie je ochota – najchętniej jednak do brzuszków dzieci, które nie myją rąk. Jak później pozbyć się takich podróżników? Poczytajcie o tym w tej krótkiej historyjce.

Bajka do czytania - Wielka wyprawa bakterii
Wielka wyprawa bakterii

Pewnego razu, w pewnym pomieszczeniu, zwanym ubikacją, na desce sedesowej siedziała banda bakterii. Były pulchne, owłosione, miały ostre ząbki i pazurki. W rękach trzymały walizeczki, na głowach miały zaś kapelusiki, niektóre trochę przekrzywione. Siedziały tam już dłuższą chwilę i nie mogły się doczekać, kiedy wreszcie się dokądś wybiorą!

Nagle w ubikacji zapaliło się światło. Na desce sedesowej ostrożnie usiadł mały Kubuś.

Do dzieła, chłopaki! – zakomenderowała największa i najgrubsza bakteria, po czym wszystkie ruszyły do przodu. Biegły i biegły, aż udało im się wskoczyćna dłonie Kubusia. Mocno się ich chwyciły i już nie puściły.

– Hura, jedziemy na wycieczkę! – cieszyły się niezmiernie.

Największa bakteria tonowała jednak nastroje:

– Jeszcze nie ma się co cieszyć, koledzy. A co, jeśli chłopak umyje teraz ręce? Wtedy z wycieczki będą nici.

Chłopiec zeskoczył z deski sedesowej i spuścił wodę. Później ruszył w kierunku umywalki. Bakterie czekały w napięciu, co zrobi Kubuś. Niektóre z nerwów wgryzały się w jego dłoń. Umyje ręce czy nie?

Ku ogromnej radości bakterii, Kubuś jednak o tym zapomniał i rąk nie umył Przeszedł obok umywalki, nie zauważając nawet pachnącego mydła, i poszedł prosto do kuchni. Bakterie na dłoniach Kubusia oszalały z radości.

– Hura, zapomniał! Ależ to będzie wycieczka!

Kubuś przeszedł przez kuchnię i zabrał z miseczki żelka.

– Chłopaki, przygotować się, uwaga, lecimy! – krzyknęła największa bakteria, założyła na oczy okulary pływackie i przygotowała się do skoku.

Gdy tylko Kubuś włożył do ust cukierek nieumytą ręką, cała włochata grupa natychmiast wykorzystała okazję. Szybko przemieściły się na cukierek i impreza mogła się zacząć! Jedna z bakterii wgryzła się Kubusiowi w policzek. Inna wwierciła się między ząbki, drażniąc dziąsło Kubusia ostrymi pazurkami. Pozostałe czekały.

A gdy tylko chłopiec przełknął ślinę, ruszyły wraz z nią w dół, ślizgając się przez przełyk, aż do brzuszka. Ślizgawka była znakomita, bakterie pokonywały ostry zakręt w gardle, leżąc na plecach, niczym na zjeżdżalni. I nagle plusk! Były w już w żołądku brzuszka. Było tam jak na basenie. Podskakiwały, taplały się i wykrzykiwały:

– Jakażwspaniała wycieczka!

Niestety, ponieważ bakterie są z natury złośliwe, natychmiast zaczęły robić Kubusiowi na złość. Dźgały go długimi pazurkami w brzuszek, skakały po potrawach, które przed chwilą zjadł, i biły się między sobą.

– Mamusiu, coś źle się czuję – zachmurzył się Kubuś jakiś czas później, trzymając się przy tym za brzuszek. – Co się ze mną dzieje?

– Może zjadłeś coś nieświeżego, Kubusiu – zamyśliła się mamusia.

– Tylko jednego cukierka, odkąd wróciłem z ubikacji – odparł Kubuś, cały blady.

– A umyłeś porządnie rączki?– spytała mamusia.

Kubuś pokręcił głową ze smutkiem i poczuciem winy.

– W takim razie już chyba wiemy, co się stało. Teraz masz w brzuszku bakterie, które robią ci tam na złość. Chodź, przygotuję ci herbatkę ziołową, zaraz ci pomoże.

Po chwili mamusia zrobiła to, co zapowiedziała. Położyła Kubusia do łóżeczka i przyniosła mu szklankę ciepłej herbaty.

– Proszę, wypij. I pamiętaj, że musisz dokładnie myć ręce ciepłą wodą z mydłem. Bakterie tego nie lubią.

– Nie weszłyby mi potem do buzi? – wypytywał Kubuś.

– Nie, nie weszły. Spłukałbyś je do umywalki i nie mogłyby ci więcej zaszkodzić – wyjaśniała mamusia, głaszcząc chłopca po włosach.

Kubuś posłusznie wypił herbatę i już po chwili zauważył, że czuje się lepiej. Bakterie w brzuszku i w ustach bardzo to jednak rozzłościło. Wygrażały się drobnymi piąsteczkami i wykrzykiwały, że nigdy tego chłopcu nie darują. Nie pozostało im jednak nic innego, jak spakować manatki i wynieść się z brzuszka.

– Szefie – powiedziała jedna z włochatych bakterii – co byśmy zrobiły, gdyby wszystkie dzieci myły ręce? Kogo byśmy potem gryzły i komu robiły na złość?

– Nie może do tego dojść. To byłby nasz koniec!

Tę i inne bajki znajdziesz w Readmio

Readmio to aplikacja pełna bajek dla dzieci ożywionych dźwiękami, które reagują na Twój głos. Wiele bajek jest bezpłatnych, nowe dodajemy co tydzień.

Wypróbuj za darmo

Dostępne na iOS, Android i Web

Download from App Store Download from Google Play
Ratings Ratings Ratings Ratings Ratings

4,8/5 · 40 000 ocen

4.7/5 - (74 votes)

Navigácia príspevkov

1 komentarz

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *