Było sobie raz autko pocztowe. Rozwoziło ludziom listy i różne paczuszki. Jeździło w upale, zimą, w deszczu i w śniegu. Wyjechało nawet wtedy, gdy była gołoledź, a droga była śliska, no… jak lód.
W jednej wiosce mamusia Jurka zamówiła w aptece lekarstwa. Jurek był chory, a mamusia nie miała auta, żeby po lekarstwa pojechać. Więc zamówiła je pocztą. Autko załadowało paczuszkę z lekarstwami i ruszyło w drogę.

– Ale dziś tu ślisko! – mówiło sobie autko, wspinając się pod górkę.
Na zakręcie spotkało czerwone autko, które stało wbite w śnieg obok drogi.
– Ojej, autko pocztowe, dokąd jedziesz? – mruczało czerwone autko z zaspy.
– Muszę dostarczyć bardzo ważną paczuszkę – powiedziało autko pocztowe.
– Lepiej nigdzie nie jedź. Zobacz, jak tu ślisko. Zjechałam z drogi do rowu i teraz muszę czekać, aż przyjedzie mój kolega traktor i mnie wyciągnie.
Ale ja muszę jechać. Nie martw się, dam radę – powiedziało odważnie autko pocztowe i powoli toczyło się po drodze.
Było już mniej więcej w połowie drogi do wioski, gdy spotkało wielką ciężarówkę. Ciężarówka stała przy drodze i nie mogła wyjechać pod górkę.
– Ojej, autko pocztowe, dokąd jedziesz? Przecież wszędzie jest lód! – zdziwiła się ciężarówka.
– Muszę dostarczyć bardzo ważną paczuszkę – powiedziało autko pocztowe.
– Aha. Ja też doręczam ważny ładunek. Wiozę jedzenie do sklepu, żeby ludzie mogli kupić coś do jedzenia. Ale chyba się spóźnię, bo nie mogę wjechać pod tę górkę.
– Też muszę już jechać. Powodzenia. Za chwilę będzie tędy jechał kolega traktor, na pewno też ci pomoże.
Autko pocztowe pojechało dalej. Zjeżdżało ze stromego pagórka, kółeczka zaczęły mu się rozjeżdżać, aż zaczęło się bać.
– Jadę za szybko! – pomyślało autko i zaczęło hamować. To był jednak błąd, bo kiedy gwałtownie hamuje się na lodzie, kółka jeszcze bardziej się ślizgają.
Nagle autko zobaczyło, że ślizgało się wprost do rowu. Zjechało z drogi prosto w śnieżną kołderkę. Przynajmniej było miękko. Ale wyjechać z powrotem już się nie dało.
– O nie! Teraz nie dowiozę paczki na czas. Zanim traktor tu dojedzie, będzie już dawno wieczór – zmartwiło się autko pocztowe.
Już miało zacząć płakać, gdy nagle usłyszało, że ktoś jedzie tędy. To było duże czerwone auto z wielką lampą, która mrugała na niebiesko.
– Autko pocztowe, jedziemy ci na pomoc! – wołało czerwone autko i zatrąbiło.
Autko pocztowe poznało, że to strażacy! Od razu pomogli mu wydostać się ze śniegu z powrotem na drogę.
– Dziękuję wam, strażacy! Bardzo, bardzo wam dziękuję.
– Nie ma za co, autko. Pomaganie innym to nasza praca – powiedzieli strażacy. – Musimy jechać dalej, bo pod miastem drzewo spadło na drogę i tam też trzeba pomóc – i z włączoną latarnią pojechali dalej.
Autko pocztowe jechało już ostrożniej i szczęśliwie dotarło do wioski. Przekazało paczuszkę mamie Jurka.
– Dziękuję ci, autko, teraz Jurek na pewno poczuje się lepiej, skoro ma już właściwe lekarstwa.
Autko było z siebie dumne, że udało mu się dostarczyć ważną paczuszkę. Szczęśliwie wróciło z powrotem na pocztę, tam wjechało do cieplutkiego garażu i odpoczywało. Żeby mieć siłę na kolejne przygody, kiedy ktoś znowu będzie potrzebował dostarczyć coś ważnego.
Świetne min brat zasnił po pięciu minutach