Złota harmonijka

Daleko za lukrowym wodospadem, na południe od końca tęczy, tam, gdzie nocuje Słońce, między czterema wielkimi górami leży zapomniana Dolina Skrzatów, w której trwa wieczne lato. Jej mieszkańcy żyją w domkach wydrążonych w gigantycznych, pomarańczowych dyniach, które rosną w całej okolicy.

W Dolinie mieszka para wyjątkowych przyjaciół, Świstek i Mleczyk, którzy każdą chwilę spędzają razem. Oczywiście jak wszystkie skrzaty również Świstek i Mleczyk są bardzo pracowici. Pewnego razu budowali kolejny dyniowy dom. BRRRUM piłował drewno Mleczyk. STUK, STUK Świstek przybijał obraz. BĘC – z parapetu spadł zielony młotek. Kiedy roześmiani druhowie pracowali, takim stukotom, łomotom i trzaskom nie było końca. Niespodziewanie zdarzyło się jednak coś, co przerwało pracę przyjaciół. Otóż skrzat Świstek znalazł zupełnie niezwykłą rzecz w samym środku dyniowego domu.

– Jaka piękna złota harmonijka! – zachwycił się skrzat oglądając znalezisko.

– Co tam masz Świstku? – zapytał zaciekawiony Mleczyk

– Tutaj mieszka muzyka! – zawołał zachwycony skrzat wskazując na instrument. – Pokażę ci Mleczyku! – zawołał i przyłożył złotą harmonijkę do ust, tak, jak to widział w swojej książce. Dyniowy domek wypełnił się najpiękniejszą melodią jaką kiedykolwiek słyszały skrzacie uszy. Cudowne, czarodziejskie nuty wirowały pod sufitem i ulatywały przez otwarte okno na zewnątrz roznosząc się po całej Skrzaciej Dolinie.

– Jakie to piękne! – zachwycił się Mleczyk – a ja mógłbym na niej zagrać?

– Nie! – stwierdził szybko i zasmucił przyjaciela bo zwykle wszystkim się ze sobą dzielili.

Świstek tak bardzo bał się, że ktoś mógłby zabrać harmonijkę, że pewnego dnia oświadczył:

– Mleczyku, wyruszam w podróż

– Jak to ? Dokąd się wybierasz?

– Idę bardzo daleko stąd – westchnął Świstek.

– Ale dlaczego? – zapytał zdumiony Mleczyk.

– Muszę ukryć moją harmonijkę zanim ktoś mi ją ukradnie – stwierdził stanowczo Świstek.

– Kto mógłby ją ukraść? W naszej Dolinie mieszkają tylko nasi przyjaciele!

– Muszę ją ukryć i już. Już postanowiłem Mleczyku, odchodzę.

– Więc ruszam z tobą! – zaproponował przyjaciel.

– Nie Mleczyku. Nikt nie może wiedzieć gdzie ją ukryję, żeby nikt mi jej nie ukradł. Przykro mi – powiedział Świstek pakując do małego tobołka kilka potrzebnych rzeczy.

– Ale Świstku.. Nie ufasz mi? – zaczął Mleczyk patrząc ze smutkiem na odchodzącego skrzata – przecież jesteśmy przyjaciółmi.. – dodał cichutko ocierając spływającą po policzku łzę. Świstek był już jednak zbyt daleko by słyszeć słowa wiernego druha. Ruszył odważnie w nieznane żeby ukryć przed wszystkimi swój najcenniejszy skarb – złotą harmonijkę.

Skrzat wędrował niestrudzenie przez doliny i pagórki aż dotarł do oceanu. W wodzie niedaleko brzegu skrzat zauważył bawiące się syreny.

– Hej ho! – zawołał żeby przyciągnąć ich uwagę. Syreny zauważyły go, przerwały zabawę i podpłynęły bliżej żeby porozmawiać. Na prośbę skrzata zabrały go na drugi brzeg.  Dotarli na miejsce a wszędzie były tylko szare skały. Wyspa wydawała się ponura i opuszczona a nawet trochę straszna. Nawet słońce nie zaglądało na ten skalisty ląd. „W takie miejsca z pewnością niewielu śmiałków się zapuszcza. Tutaj chyba nikt nie odważy się przybyć by zabrać moją harmonijkę..” pomyślał skrzat. Dni na wyspie były szare i ponure. Chociaż Świstek robił co mógł i bardzo się starał to harmonijka wygrywała jedynie smutną muzykę co wprawiało skrzata w jeszcze bardziej posępny nastrój.

– Och, wszystko jest nie tak! – westchnął zrezygnowany skrzat siedząc w swej jaskini.

– Wszystko jest nie tak! – powtórzył jakiś głos.

– Kto tu jest!? – przestraszył się Świstek podrywając się na równe nogi – Kim jesteś?!

– Kim jesteś?! – powtórzył głos.

– Ja jestem Świstek! Ale kim jesteś ty? – pytał skrzat rozglądając się.

– Jestem Echem twojego głosu – odpowiedział nieznajomy.

– Mojego głosu!? Dlaczego więc nigdy wcześniej cię nie poznałem?! Pokaż się! – zażądał skrzat tupiąc nogą.

– Nie mogę ci się pokazać skrzacie bo jestem dźwiękiem, nie mam ciała – wyjaśnił głos – Nie poznaliśmy się wcześniej bo nigdy wcześniej mnie nie potrzebowałeś – powiedział – Dlaczego siedzisz tu zupełnie sam Świstku? – zapytało Echo.

– Pilnuję mojego skarbu, mojej złotej harmonijki, którą tu ukryłem – wyjaśnił skrzat z westchnieniem.

– A dlaczego ją ukryłeś? – zdziwił się głos.

– By nikt mi jej nie odebrał – odparł Świstek.

– Skrzacie a czy ty jesteś szczęśliwy tak tu siedząc i pilnując harmonijki? – zapytało z troską Echo. Świstek zastanowił się przez chwilę.

– Właściwie to nie – odpowiedział przygnębiony skrzat – ja sam tęsknię za przyjaciółmi a moja harmonijka nie potrafi już nawet grać wesołych melodii.

– Wszystko co jest samotne prędzej czy później staje się smutne skrzacie. Nawet muzyka – wyjaśniło Echo – Skarbem jest to, co sprawia, że jesteśmy szczęśliwi.

Świstek zastanowił się nad tymi słowami. Przypomniał sobie jak radosny był kiedy biegał po łąkach w Dolinie Skrzatów. Serce zakuło skrzata z żalu i tęsknoty. To dom i przyjaciele są największym skarbem jaki można posiadać! Nie ma nic cenniejszego niż bliscy, na których pomoc zawsze można liczyć. Świstek wrócił do Doliny Skrzatów a złota harmonijka znowu zaczęła grać skoczne i wesołe melodie, którym zawsze towarzyszy dźwięczny śmiech radosnych przyjaciół.

4.4/5 - (5 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.