Koleżanki ze szpitala

Misia miała silne bóle brzucha. Tak silne, że rodzice musieli ją zabrać do szpitala, gdzie zajęli się nią lekarze. Misia była smutna, bo nikt z jej kolegów i koleżanek ze szkoły nie przyszedł jej odwiedzić podczas choroby. Całymi dniami leżała w łóżku i nic jej się nie podobało. Nagle usłyszała stukanie. Na oknie usiadły sikorki.

Misia się ucieszyła. Z nocnego stolika wzięła kawałek niedojedzonych śniadań i szybko, żeby pielęgniarka nie zauważyła, otworzyła okno i nasypała sikorkom trochę okruszków na parapet. Tak robiła każdego dnia.

Bajka dla dzieci - Koleżanki ze szpitala
Koleżanki ze szpitala

Po śniadaniu, obiedzie i kolacji brała jedzenie ze stołu, a potem karmiła nim przemarzłe sikorki, które zawsze do niej wracały i całymi dniami stukały w jej okno. Pielęgniarki też się śmiały z tego, jak szybko Misia wytresowała swoje skrzydlate przyjaciółki.

Gdy Misia po kilku dniach wychodziła ze szpitala, poprosiła pielęgniarki, aby nadal dokarmiały grupę sikorek i żeby potem wysłały je na Dunajską 4, gdzie mieszka. Pielęgniarki z uśmiechem się zgodziły.

Po powrocie do szkoły koledzy Misi pytali, jak się miała w szpitalu i czy się nie gniewa, że nie przyszli jej odwiedzić. Dziewczynce było przykro, ale odparła im, że w szpitalu poznała nowe koleżanki. Każdego dnia miała pięć odwiedzin. Koledzy ze szkoły zdziwili się i zawstydzili. „A więc Misia miała tylu gości, a my ani razu jej nie odwiedziliśmy!” Misia nie powiedziała im, że jej przyjaciółki nigdy nie odezwały się do niej ani słowem, bo były ptakami.

Wieczorem, gdy Misia wróciła do domu, nasypała na okno nasionka. Miała nadzieję, że siostry już przekazały sikorkom jej adres. Rano, gdy Misia się obudziła, nasionek na oknie nie było. Sikorki ją znalazły.

Rate this post

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...