Czy wiecie, drogie dzieci, kto to jest pastuch? Pastuch to pomocnik bacy, który na hali pasie owieczki. Także na lipcowej hali był baca. Ten jednak już był stary i nie miał sił, dlatego znalazł sobie pomocnika – młodego, lecz leniwego pastucha Mateusza.
Mateusz bardzo się cieszył na to, jak będzie pracować na hali.
„Całymi dniami będę sobie tylko leżał w trawie i odpoczywał! To będzie życie! Samo Słońce i spokój.”

Ludzie się z niego śmiali, twierdzili, że straci wszystkie owce i zjedzą je wilki, ale on nie dawał za wygraną. Mówił, że owce też będą spać i będzie spokój.
Pierwszego dnia na łące Mateusz najpierw dobrze się najadł, a potem, jak się rozleniwił, rzeczywiście położył się w trawie i zasnął. I spał aż do wieczora. A spałby aż do rana, gdyby nie obudził go jego Dunio – pies, który był z nim na łące. Lizał mu ucho i skowyczał. Mateusz się ocknął i zagnał owce do zagrody.
„Ach, cóż to za dobra robota!” Tak jak sobie wyobrażał.
Drugi dzień minął tak samo i trzeci również. Ba, minął cały tydzień, a Mateusz na łące tylko jadł i spał.
Pewnego dnia znów najadł się dobrej słoniny, wypił mleka, założył na głowę kapelusz, żeby mu nie świeciło słońce, i położył się w trawie. Zasnął. Obudził się jednak jakoś wcześnie. Obudził się przez dziwną ciszę wokół siebie. Nie słyszał żadnych owieczek, ba, nawet Dunio nie szczekał.
Zerwał się na nogi i przestraszył. Na całej łące był sam. Zupełnie, zupełnie sam! Nigdzie ani owieczek i nigdzie ani Dunia. Pasterz Mateusz się przestraszył! Przecież te owce zniknęły! Przecież je jednak pożarł ten wilk! Dokładnie tak, jak mówili ludzie.
Pobiegł po dolinach i szukał owieczek oraz Dunia, lecz nigdzie ani śladu!
„Co mu tylko powie baca! Wygromi go, a może nawet zbije! I ta hańba w całym kraju!”
Mateusz wdrapał się na szałas, a tu patrzcie! Owce w zagrodzie, a przed zagrodą baca z Duniem!
„Musiałem cię, drogi Mateuszu, trochę ukarać! Nie wypełniasz swojej pracy sumiennie i dlatego chciałem, żebyś się obawiał o owieczki! Mam nadzieję, że się nauczyłeś i że już nigdy nie będziesz podczas pilnowania owieczek zasypiać!”
Mateusz ucieszył się, że owieczki są żywe i zdrowe, że nie zjadł ich wilk, a bacy uroczyście przyrzekł, że już nigdy nie będzie spać podczas pasienia owieczek.