Zębate Strachy – Dzień Zębatych Tatusiów

Bubik szedł powolutku ze szkoły. Bububus znów mu uciekł, bo za długo dłubał przy obiedzie. Bardzo nie lubił jeść ryb. Nie lubił wyciągać z nich ości. Jak jakąś przeoczył, to zostawała mu między ząbkami.

Dlatego ryby wolał omijać. Ale pani kucharka uparła się, żeby choć kawałek spróbował. Ale to już go teraz nie martwiło. Bardziej martwiło go to, co dostał za zadanie domowe.

Rozprávka na čítanie - Zębate Strachy – Dzień Zębatych Tatusiów
Zębate Strachy – Dzień Zębatych Tatusiów

Pan nauczyciel Diblik opowiadał im, że jutro będzie Dzień Ojców. Tak jak niedawno świętowali swoje mamusie, teraz będą świętować tatusiów. Za zadanie domowe muszą napisać i wyrecytować swoim tatusiom wierszyk o tym, jak bardzo ich kochają. Bubik przez całą drogę do domu nie wymyślił niczego.

Przyszedł do domu i poszedł pobawić się w piasku. Tam już siedziała Zębolinka i ładowała kamyczki na niebieską Tatrę. 

– Masz już wierszyk? – zapytał ją Bubik.

– Nie, ale coś mi na pewno wpadnie do głowy, jak tylko zobaczę tatusia – powiedziała Zębolinka. – A ty?

Ale ona to ma dobrze, pomyślał Bubik. Zawsze wszystko jej wpada do głowy. 

Nie, w ogóle nie wiem, co mu życzyć. Może coś, co lubi? – zastanowił się Bubik. 

I wtedy wpadł na pomysł. Od razu pobiegł do domku w ogrodzie, gdzie trzymali wszystkie zabawki na dwór. Znalazł tam ostatnią kartkę, ale ołówka nigdzie nie było.

– Ojejku! Siostrzyczko, masz może ołówek?

– Nie mam, musisz wrócić do domu.

– Zanim dobiegnę do domu, to zapomnę – jęknął Bubik i rozejrzał się, czym mógłby pisać. 

Chwycił kamyczek, zamoczył go w błotku i zaczął pisać. Szło to opornie, ale w końcu jakoś udało mu się napisać literki. 

– Ten papier wygląda, jakby ktoś wytarł nim pupkę – powiedziała Zębolinka na widok dzieła Bubika. – I tak tego nie przeczytasz.

– Przeczytam, nie martw się – uśmiechnął się Bubik i już nie mógł się doczekać rana, żeby przedstawić swoje dzieło tatusiowi.

Już przy śniadanku do tatusia podbiegła Zębolinka z małym kwiatuszkiem z łąki Strachulcowej. Tatuś bardzo je lubił. A do tego zaczęła recytować wierszyk:

„Spójrz, tatusiu, mój kochany, 

weź ten kwiatek malowany. 

A że jesteś tatą złotym, 

dam ci ogród pełen potu. 

Byś wiedział, jak kocham ciebie, 

tysiąc kwiatów przywiozę dla ciebie!”

– Dziękuję, Zębolinko, to były piękne życzenia. A moje ulubione kwiatuszki z łąki Strachulcowej wstawię do wazonika – ucieszył się tatuś.

Bubik poważnie odchrząknął, złapał swoją kartkę, na której błotkiem napisał słowa wierszyka, i stanął na środku kuchni. Ale jednak niektóre literki napisał tak byle jak, że sam ich potem nie umiał odczytać. Więc sobie je wymyślał. 

„Tatusiu, przyszedłem złożyć ci życzenia z okazji Dnia Octów,

żebyś cały dzień mógł spać… e… śmiać się.

Nie będę ci dokuczał, może tylko troszeczkę,

jesteś po prostu najlepszym zębatym zajączkiem… e… tatusiem.”

– To był śliczny wierszyk – roześmiał się tatuś. – To mam nadzieję, że naprawdę nie będziesz mi dokuczał, to będzie piękny prezent. A wiecie co, moje zębate dzieci? Pójdziemy to uczcić lodami.

– Jupiii! – wołały dzieci z zachwytem.

– Jaką sobie weźmiecie? Ja mam ochotę na sorbet wodnikowy.

– Ale fuj, on smakuje jak ryby – skrzywił się Bubik. – Ja wezmę octowy, skoro dziś jest Dzień Octów.

– Ojców, ty gamoniu – poprawiła go łagodnie Zębolinka.

– Aha. No tak, to ma sens. Zastanawiało mnie, czemu z okazji Dnia Octów składa się życzenia tatusiom. – Teraz już wszystko rozumiem – zaśmiał się Bubik.

I tak na Dzień Ojców tatuś wybrał lody wodnikowe, mamusia muchówkowe, Bubik chciał swoją octową, a Zębolinka po długim zastanawianiu się wybrała czarne węglowe lody. Razem przy tym bardzo się uśmiali i tak pięknie wspólnie świętowali Dzień Taty.

Rate this post

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...