O bałwanie

Czekaliśmy więc i nadszedł ranek, kiedy nie musimy iść do szkoły. Żadnych prac domowych, tylko czas spędzony na przygotowaniach do świąt. Pieczenie, sprzątanie i dekorowanie naszego domu to obowiązek każdego z domowników. Jest jednak jedna rzecz, którą uwielbiamy robić najbardziej: lepienie bałwana. Otwieramy rano oczy, jemy szybkie śniadanie i wyruszamy na śnieg.

O bałwanku, którego dzieci ulepiły przed Bożym Narodzeniem.
O bałwanie. Źródło obrazu: depositphotos.com

Przez cały rok tylko czekamy, aż zielona trawa schowa się pod jedwabnymi warstwami białego puchu i będziemy mogli wreszcie ulepić bałwana.

Razem z moją siostrą i bratem dzielimy zadania – kto przygotuje jaką część. Po pierwsze, największa piłka. Zawsze musi być nas co najmniej dwoje do jej uturlania.

Ten mniejszy to brzuszek, który z pomocą taty włożymy na sam środek.

I wreszcie głowa, która idzie na wierzch.

Mama przynosi z kuchni długą marchewkę. Wbijamy ją w najmniejszą kulkę – będzie służyła jako nos.

Nie może też zabraknąć starego, przeciekającego garnka jako czapki, która osłoni uszy naszego przyjaciela przed srogim mrozem

Dziadek przyniesie węgiel. Bałwanek musi nim zapiąć swój śnieżny płaszcz, aby wiatr go nie zdmuchnął.

Babcia zrobiła nam piękny kolorowy szalik, aby bałwanek nie zmarzł. Do centralnej kuli przymocowaliśmy cienkie gałązki, które zebraliśmy w naszym ogrodzie, aby służyły jako ramiona bałwanka.

W tym roku Bałwanek nam się udał. I wyglądało na to, że jest nawet trochę większy niż w zeszłym roku. Ale pogoda zrobiła się ładna i następnego dnia bałwan zniknął z naszego podwórka. Zostały tylko marchewka, garnek, węgiel i szalik. Było mi tak przykro, bo nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać.

W tym roku tata obiecał mi, że jeśli będę grzeczna, to bałwan będzie szczęśliwy i zostanie dłużej.

Starałam się być grzeczna przez cały rok. Sprzątałam swoje zabawki, odrabiałam lekcje, pomagałam mamie w kuchni. Wieczorami sama myłam zęby. I tak właśnie było dzisiaj. Po kolacji umyłam zęby i mama przeczytała mi świąteczną bajkę na dobranoc. Zamknęłam oczy i marzyłam o fruwających śnieżnych elfach strącających z nieba koce z miękkim śniegiem spadającym na ziemię.

Obudziłam się z samego rana. Natychmiast wstałam i pobiegłam do okna. Piszczałam z radości. Bałwan stał tam w całej swojej okazałości.

4.2/5 - (16 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *