O pingwinku Pepiku

Pingwinek Pepik zawsze bardzo chciał latać. Od dziecka obserwował ptaki małe i duże, które wzbijały się w powietrze i z góry mogły podziwiać cały świat. Pepik też chciał podziwiać cały świat z góry i nie przestawał obmyślać różnych planów, jak to osiągnąć.

Pepik oczywiście nie mógł latać. Co prawda był ptakiem i miał skrzydełka, ale były one zbyt malutkie, żeby unieść go w powietrze. Od dziecka wszyscy powtarzali mu, że pingwiny nie mogą latać, ale Pepik wciąż miał nadzieję, że któregoś dnia wzbije się w powietrze i pokaże im, jak bardzo się mylili. Musi być przecież jakiś sposób.

Rozprávka na dobrú noc - O pingwinku Pepiku
O pingwinku Pepiku

Pewnego dnia Pepik wpadł na pomysł, który wydawał mu się naprawdę genialny. Skoro jego skrzydła są za małe, wystarczy je powiększyć, a wtedy będzie mógł latać tak jak inne ptaki. Szybko wziął się do pracy, sporządził projekt skrzydeł z patyków i skóry renifera i po kilku dniach skrzydła były gotowe. Teraz trzeba było je wypróbować.

Pingwinek Pepik wybrał w tym celu niewielkie wzgórze. Sprawdził kierunek wiatru, odmierzył 40 kroków i założył skrzydła. Rozejrzał się, wziął głęboki oddech i ruszył. Z każdym krokiem rozpędzał się coraz bardziej, a gdy dotarł do końca rozbiegu, mocno wybił się w górę.

Lot Pepika nie był jednak udany. Po wybiciu przez kilka sekund przebywał w powietrzu, po czym runął na ziemię. Przekoziołkował po zboczu wzgórza i bardzo mocno się poobijał. Gdy wreszcie wstał, był cały obolały, a drewniane skrzydła były połamane. Pingwinek Pepik popatrzył na nie z żalem i westchnął.

Tymczasem ścieżką od dołu wzgórza nadszedł podróżnik. Miał na sobie wygodne ubranie i kapelusz z szerokim rondem. Gdy tylko zauważył Pepika, podszedł do niego i zapytał z troską:

– Nic ci się nie stało, pingwinku?

– Nie, wszystko w porządku – odpowiedział Pepik. – Chciałem latać tak jak inne ptaki, ale teraz już wiem, że pingwiny nie mogą latać.

Podróżnik odrzekł na to:

– Latać? Myślę, że mogę w tym pomóc. – To mówiąc, wyciągnął w stronę Pepika prawą rękę. – Mam na imię Ferdynand i zapraszam cię na lot moim samolotem!

Pingwinek zgodził się i obaj poszli w stronę samolotu. Była to mała, dwuosobowa awionetka. Ferdynand zajął miejsce za sterami i wskazał Pepikowi fotel pasażera. Po chwili samolot ruszył i wzbił się w powietrze. Gdy nabierali wysokości, Pepik z szeroko otwartym dziobem rozglądał się na boki. Widział wzgórza i skały, które z góry były malutkie jak babki z piasku. Widział również inne ptaki, które przelatywały obok nich i patrzyły ze zdziwieniem na lecącego samolotem pingwina. Świat był taki piękny, a pingwinek Pepik nie mógł się na niego napatrzeć.

W końcu wylądowali. Do samolotu podeszła rodzina pingwinka Pepika i jego przyjaciele, by spytać o to, co widział tam na górze. Pepik popatrzył na podróżnika Ferdynanda i stwierdził:

– Widzicie, jednak pingwiny mogą latać. Trzeba tylko marzyć, pomagać sobie nawzajem, a przede wszystkim nigdy, przenigdy nie wolno się poddawać! 

4.7/5 - (78 votes)

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *