O wielorybie Franku, który stanął w obronie morza

Oceany powstały prawie 4 biliony lat temu. Trudno sobie nawet wyobrazić taki szmat czasu. Podobnie trudno nam jest trudno objąć myślą ogrom wód w oceanach i nieskończoną liczbę morskich stworzeń, które w nich żyją.

Ale są na Ziemi istoty, które wiedzą więcej. Potężne, mądre zwierzęta, pływające przez wieki wśród fal. Kim są i co takiego potrafią? Ta bajka mówi o jednym z nich i jego tajemniczej umiejętności, ale uwaga, sza! – to sekret, którego nie możesz nikomu zdradzić.

Pod błękitnymi, spienionymi falami płynął sobie Franek. Jego imponująca sylwetka zdawała się rozdzielać wody na pół, tak był wielki. Ławice ryb rozstępowały się przed nim i rozpierzchały na boki, a budził taki respekt, że na jego widok czmychały nawet rekiny. Franek był bowiem wielorybem, i jak to wieloryb, ponad wszystko miłował porządek. Dbał o to, by wszystkie zwierzęta w oceanie pozostawały w równowadze.

Wieloryb Franek pływał często w zimnym oceanie wokół Antarktydy, objadając się krylem, czyli małymi żyjątkami, którymi lubią objadać się wieloryby. W każdej sytuacji robił dokładnie to, co powinien zrobić kochający porządek wieloryb. Nigdy przy tym nie narzekał. Nawet gdy trzeba było w sobotni wieczór popłynąć bardzo daleko, żeby załatwić ważne sprawy, albo gdy obiad się opóźniał, bo kryl akurat udał się gdzieś indziej.

Ale nawet tak spokojnego wieloryba z umiłowaniem do porządku można wytrącić z równowagi. I pewnego razu zdarzyło się coś, co sprawiło, że Franek stwierdził: miarka się przebrała! Niestety, w jego okolicy pojawili się ludzie. Ludzie ci łowili ryby. O wiele za dużo ryb. Dużo więcej, niż ktokolwiek mógłby zjeść – nawet Franek, gdyby oczywiście był zainteresowany ich jedzeniem. 

W przeciwieństwie do ich przodków, których pamiętał jeszcze dziadek Franka, ci rybacy nie umieli poprzestać na małym. Przez swoją zachłanność burzyli spokój wielorybów, spokój morza i wszystkich jego mieszkańców. Do tego porozciągali w wodzie gigantyczne sieci, w które ciągle zaplątywało się jakieś zwierzę. Franek musiał co chwilę płynąć kogoś wyplątywać, ale co gorsza, wiele delfinów, rekinów i innych dużych stworzeń nie wychodziło z tego bez szwanku.

Franek patrzył na to ze smutkiem, ale musisz wiedzieć, że wieloryby to przede wszystkim zwierzęta skore do czynów. O nie! Tego już za wiele! Franek postanowił sięgnąć po ostateczną broń, łamiąc odwieczną zasadę, którą kierował się jego gatunek.

Jaka to zasada? Jak to ujął dziadek Franka, “nigdy nie rozmawiaj z dwunożnymi małpami w łodziach”. Tak, to nie pomyłka – i wieloryby, i wiele innych zwierząt morskich potrafi mówić we wszystkich ludzkich językach, choć ludzie oczywiście o tym nie wiedzą. Jednak morscy giganci nie korzystają zbyt często z tej umiejętności. Po pierwsze, wprowadziłoby to niemałe zamieszanie w ludzkie umysły, nieprzystosowane do ich potężnych głosów. Po drugie – tylko niektórzy ludzie, w opinii wielorybów, mieliby coś ciekawego do dodania w odpowiedzi.

Ale tym razem nie było rady. Franek musiał powstrzymać nieroztropnych rybaków! Podpłynął więc do ich statku i wynurzył się na powierzchnię.

– “Zmiatać mi stąd!” – krzyknął. – “I żebym już was tu więcej nie oglądał!”

Przy tym uderzył groźnie ogonem w bok statku, żeby było jasne, że z wielorybami nie ma żartów. Rybacy, choć ogarnięci silnym lękiem, zrozumieli to od razu. Już mieli odpływać, kiedy Franek ich zatrzymał.

– “Zaraz, zaraz” – powiedział groźnie. – “Zabierzcie mi stąd te okropne sieci! Tylko patrzcie dobrze, żeby nic się w nie nie zaplątało. I powiedzcie swoim pobratymcom, że gdy wypływacie na morze, jesteście tu tylko gośćmi. Przestańcie zabierać więcej, niż wam zaoferowano!”

Całkowicie przerażeni rybacy uwinęli się bardzo szybko. Z sieci uwolnili dwie meduzy i jednego śledzia, po czym zawrócili statek, i tyle ich widziano. Plotka głosi, że wszyscy, którzy byli na podkładzie tamtego statku, po powrocie do domu postanowili zmienić zawód. Część zajęła się pracą w sklepie, część – wyplataniem koszyków z wikliny, a kapitan i bosman wstąpili do organizacji, która dba o zrównoważone korzystanie z zasobów morza.

Nikomu przy tym nie zwierzyli się ze szczegółów tego, co spotkało ich na falach. Przecież i tak nikt by nie uwierzył w mówiącego wieloryba.

4.7/5 - (3 votes)

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *