Żył sobie raz jeden król, który miał piękną córkę, którą chciał wydać za jakiegoś bogatego i mądrego księcia. Lecz jednocześnie król miał pewien kłopot – był łysy! Na głowie nie miał ani jednego włosa, i to go bardzo trapiło.
Wszyscy się z niego śmiali, bo korona ciągle zsuwała mu się z głowy. Dlatego postanowił, że księżniczkę wyda tylko za tego, kto przyniesie mu takie lekarstwo, po którym zaczną mu rosnąć włosy.

To ogłoszenie bardzo szybko rozeszło się po kraju. Zeszło się wielu książąt, którzy przynosili królowi różne lekarstwa i mikstury. Król próbował i próbował, lecz nic mu nie pomagało. Włosy nie rosły, a księżniczka była nieszczęśliwa – tak bardzo chciała wyjść za mąż. Król jednak nie ustąpił. Wciąż czekał na kogoś, kto uwolniłby go od problemu.
Pewnego dnia przybył do królestwa młodzieniec. Od pierwszego spojrzenia było widać, że to wcale nie książę – miał brudny, podarty strój i wyglądał, jakby długo podróżował. Król chciał go najpierw wyrzucić, lecz młodzieniec się nie poddał: „Nie mówiliście, że mężem waszej córki ma być książę. Powiedzieliście, że wydacie ją za tego, kto rozwiąże problem z włosami”. Król spojrzał na niego z zainteresowaniem. „Masz jakąś nową wodę? Maść? Lekarstwo?” Młodzieniec pokręcił głową. „Mam coś lepszego. Za minutę Wasza Wysokość odzyska włosy”. Wszyscy słuchali ze zdumieniem, nie wierząc mu ani trochę. Król zabrał młodzieńca do sąsiedniego pokoju, a pozostali niecierpliwie czekali na zewnątrz. Po chwili król wrócił… i miał włosy sięgające pasa. Miał perukę!
Król był zachwycony, a księżniczka miała wreszcie narzeczonego. Nie był wprawdzie bogaty, ale mądry – a to czasem bywa jeszcze ważniejsze.