W pewnej wiosce był dworek, którego pilnowało sześć piesków. A te pieski co roku organizowały konkurs w skakaniu przez przeszkody, bieganiu i innych psich sztuczkach.
Konkurs zawsze wygrywał Rozpruwacz, wielki rottweiler. Jego mniejszy kolega, beagle Billy, marzył o tym, że kiedyś też wygra ten konkurs. A co by było, gdyby to było właśnie teraz? Tylko czy jest wystarczająco wytrenowany? – pomyślał. Jutro ma być psi konkurs. To może pójdzie jeszcze poćwiczyć do ogrodu?

Billy po cichutku wymknął się do ogrodu, żeby nikogo nie obudzić. Rottweiler Rozpruwacz trenował chyba codziennie, bo uwielbiał ćwiczyć. I oczywiście bardzo się cieszył, kiedy mógł wygrać psi konkurs. Ale tym razem będzie inaczej, obiecywał sobie Billy. Ale gdy przyszedł do ogródka, Rozpruwacz już tam był.
– Cześć, Billy. Ty też przyszedłeś jeszcze poćwiczyć? – zapytał Rozpruwacz.
– Cześć, Rozpruwaczu. Tak, chciałem jeszcze trochę potrenować. – I tak się denerwuję przed tym jutrzejszym konkursem, że nie mogę spokojnie spać… – przyznał Billy.
– To świetnie, poćwiczymy razem!
Billy’emu to się niezbyt podobało. Myślał, że nauczy się jeszcze jakichś sztuczek, których Rozpruwacz nie umie. Ale cóż.
– No dobra – zgodził się w końcu Billy.
– Świetnie. Poćwiczymy szybkie bieganie. Jak przyjdzie złodziej, musimy przecież umieć go dogonić – powiedział Rozpruwacz ważnym tonem. – Kto pierwszy przy wielkiej czereśni!
Oba pieski ruszyły szybciutko jak błyskawica. Billy przebierał swoimi krótkimi łapkami tak szybko, że aż prawie się w nie zaplątał, ale to on był pierwszy przy czereśni. Rozpruwacz trochę się zdenerwował i mówi: – A może spróbujemy, czy umiesz tak szybko pływać?
– Jasne, za ogrodem jest staw. Idźmy tam – zgodził się Billy.
Oba pieski rywalizowały, który szybciej przepłynie staw. Tym razem wygrał Rozpruwacz. Billy bardzo się zezłościł i zaproponował kolejne współzawodnictwo, tym razem w przeciąganiu. Znaleźli starą parę kaloszy i zaczęli się o nią siłować. Kiedy jeden but się rozpadła, a rywalizacja zakończyła się remisem, wymyślali coraz to nowe konkurencje.
Nadszedł ranek. Kogut zapiał. Wszystkie pieski wstały i pobiegły na łąkę przy stawie, żeby konkurs mógł się rozpocząć. Tylko dwóch piesków tam brakowało. To byli Billy i Rozpruwacz, bo całą noc trenowali. A ponieważ byli zmęczeni, przespali pianie koguta.
Billy obudził się pierwszy.
– Wstawaj, Rozpruwaczu, słońce już wysoko. Czy my przypadkiem nie zaspaliśmy?
– Tak, zaspaliśmy. I to porządnie. Ten kogut chyba wcale nie piał. Konkurs na pewno już się zaczął – zawył Rozpruwacz.
Oba pieski popędziły ile sił tam, gdzie odbywał się konkurs. Już mieli wyskoczyć furtką z ogrodu, gdy Billy zauważył, że przy głównej bramie stoi jakaś postać.
– Poczekaj, Rozpruwaczu. Ktoś jest przy bramie. I to na pewno nie nasz człowiek.
– No, do psiego ogonka, to pewnie złodziej. A właśnie teraz, kiedy jest ten konkurs.
Oba pieski pobiegły do bramy, żeby pilnować ogrodu i domu swojego pana. Spełnić swój obowiązek było ważniejsze niż wygrać jakiś psi konkurs.
Billy i Rozpruwacz byli przy bramie w mgnieniu oka, bo szybkie bieganie zawsze dobrze im wychodziło. Billy podciął złodziejowi nogi, a Rozpruwacz wyszczerzył na niego zęby. Potem Billy głośno zaszczekał i tym wezwał swojego pana. Pan zadzwonił na policję, a ta zabrała złodzieja. Pan pochwalił swoje psiaki, dał im smakołyki i znów wrócił do swojej pracy.
– No, jesteśmy spryciarzami – powiedział Billy. – Ale przegapiliśmy ten konkurs…
– Może w przyszłym roku. Może nawet ktoś z nas wygra.
– No jasne, to ja wygram – powiedział Billy.
– Wrrr, nie, ja! – warknął na niego Rozpruwacz.
Wtedy wokół nich zgromadziły się już inne psy stróżujące, które wróciły z konkursu.
– Dajcie już spokój z tym ciągłym współzawodnictwem – powiedział stary Brok. – Widzieliśmy z górki, jak wykonaliście swoje najważniejsze zadanie. Upilnowaliście ludzkiego domku. Tym samym wygraliście ten najważniejszy konkurs.
I tak Rozpruwacz i Billy byli zadowoleni, że każdy z nich coś wygrał. Podzielili się z innymi psimi przyjaciółmi smakołykami, które za to dostali. Wspólnie położyli się potem w cieniu pod drzewem i pilnowali ogródka. A jeśli jeszcze pojawi się jakiś złodziej?