Wesele Rybiej Królowej i księcia było przepiękne. Świętowali całymi dniami i nocami, a radowało się całe królestwo. A potem wszystko ucichło i zaczęło się zwykłe życie pełne królewskich obowiązków.
Rybia Królowa jednak stopniowo chudła. Przestała być wesoła, nie mogła chodzić, nie chciała jeść i bladła. Książę cierpiał, bo nie wiedział, jak ma pomóc swojej żonie. Gdy jej stan pogarszał się z każdym dniem, postanowił działać i odwiedził wiedźmę, prosząc ją o radę.

Wiedźma się śmiała: „Czego byś chciał? To jest ryba! Ryba musi być w wodzie! Inaczej umrze!”. Książę się przestraszył. Nie wiedział, co robić. „Pomogłoby jej, gdyby mogła wrócić do jeziora? Chwilę mogłaby być tam, a chwilę ze mną?”. Wiedźma pokręciła głową.
„Ryby w jeziorze mają już nową królową. Gdyby wróciła, umarłaby”.
Wtedy księciu wpadł do głowy pomysł. Zrobi swojej królowej nowe jezioro. Pośpieszył do domu i opowiedział wszystko doradcom. „No dobrze, książę, znajdziemy robotników, którzy będą kopać i szukać wody”. Książę jednak się nie zgodził. Dla swojej ukochanej żony chciał wszystko zrobić sam. I tak zaczął kopać na łące za zamkiem. Kopał całymi dniami, a ludzie przychodzili na niego popatrzeć – myśleli, że oszalał. Nie jadł, nie pił, nie odpoczywał, tylko kopał. Całymi dniami.
Wydawało się to beznadziejne, lecz nagle z ziemi trysnęła woda i wypełniła całą wykopaną jamę. Książę się ucieszył, pobiegł po swoją żonę do zamku i na rękach zaniósł ją do nowego jeziora. Dół był już prawie pełen wody, gdy po raz pierwszy wspólnie się w nim wykąpali. Potem książę kazał ogrodzić jezioro, żeby nikt nie miał do niego dostępu, a królowa chodziła się tam codziennie kąpać. I była zdrowa i wesoła – dokładnie jak ryba w wodzie.