Był mroźny styczniowy poranek i dzieci wciąż cieszyły się świątecznymi wakacjami. Mateusz właśnie grał w gry na komputerze, gdy przerwał mu tatuś:
– Co byś powiedział na to, żeby zamiast tylko grać w wyścigowy samochód, pomógł mi dzisiaj naprawić prawdziwy samochód? – zapytał tatuś.

Te słowa natychmiast oderwały Mateusza od patrzenia w komputer. Zawsze marzył o tym, żeby zostać wielkim zawodnikiem wyścigowym, a samochody go fascynowały. Chłopiec uwielbiał gry wyścigowe i w swoim pokoju miał mnóstwo samochodzików oraz duże tory wyścigowe.
– Oczywiście, że ci pomogę! – powiedział z entuzjazmem, wyłączył komputer i poszedł z tatą do garażu.
Mateusz chwycił rękawice, które wprawdzie były na niego za duże, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Dumnie stanął obok ojca i razem zabrali się do naprawy samochodu. Mateusz jednak zauważył, że tego samochodu jeszcze nigdy wcześniej nie widział. Ich własny samochód był zaparkowany na zewnątrz.
– Czyj to samochód, tato? – zapytał ciekawie.
– To stary samochód twojego dziadka. Już dawno nie jeździ. Chcę przygotować mu niespodziankę urodzinową i naprawić jego stary samochód. – wyjaśnił tata.
Zabrali się do pracy. Mateusz podawał tacie narzędzia i świecił mu latarką, kiedy było to potrzebne. Po naprawie podwozia zabrali się do naprawy silnika.
– Spójrz, to jest silnik i musimy go razem naprawić. Tutaj mi, proszę, poświeć. – powiedział tata i pokazał chłopcu, gdzie ma świecić. Potem wytłumaczył mu, jak będą dalej postępować. Tatuś był bardzo zdolnym mechanikiem i z naprawą nie miał żadnego problemu.
– No i gotowe!- powiedział tata, gdy z Mateuszem ukończyli naprawę silnika.
– A teraz już pojedzie? – zapytał Mateusz z ciekawością, odkładając latarkę i narzędzia na półkę.
– Spróbujmy! – zaproponował tatuś. Obaj usiedli w samochodzie. Tata posadził chłopca na kolanach, żeby mógł chwycić kierownicę, i uruchomił silnik. Samochód powoli wyjechał z garażu – rzeczywiście jechał!
Mateusz był zachwycony. Po raz pierwszy trzymał kierownicę jak prawdziwy kierowca wyścigowy. Kiedy wyjechali na ulicę, usiadł obok taty i razem przejechali się po okolicy.
– Dziękuję za pomoc, bez ciebie bym sobie nie poradził. – powiedział tata z uśmiechem.
I tak tacie mechanikowi i jego małemu pomocnikowi udało się naprawić stary samochód dziadka. Na urodziny dziadek dostał od syna i wnuka piękną niespodziankę, która wzruszyła go do łez. Od tego dnia mały Mateusz nie marzył już o tym, żeby być kierowcą wyścigowym, ale wielkim mechanikiem, takim jak jego tata.