Przygoda na sankach

Był mroźny, wakacyjny dzień i miasto właśnie okryła świeża pokrywa śniegu. Styczniowe słońce błyszczało na ośnieżonych wzgórzach i drogach, wnosząc do miasta magiczną atmosferę.

Ten dzień był idealny na sankowanie! Na szczyt małego wzgórza w parku już przemieszczała się grupa dzieci, które niecierpliwie ciągnęły za sobą swoje sanki i bobsleje. Wśród dzieci było też rodzeństwo — Roman i jego młodsza siostrzyczka Vanessa. Dzieci były okutane po same uszy i zdecydowane wypróbować świeży śnieg ze swoimi nowymi sankami, które dostały od Gwiazdki na Boże Narodzenie.

Bajka do czytania - Przygoda na sankach
Przygoda na sankach

Vanessa była najmniejsza ze wszystkich dzieci, dlatego tylko nerwowo ściskała swoje sanki. Obok niej jednak stał jej starszy brat Roman, który ją wspierał, żeby porzuciła swój strach i cieszyła się zjeżdżaniem na sankach ze wzgórza.

– Chodź Vanessa, dasz radę, zobacz! – wołał Roman do siostrzyczki i ruszył na swoich sankach w dół wzgórza. Jechał szybko jak błyskawica. Wzgórze jednak z góry wyglądało groźnie. Dzieci wesoło zjeżdżały na sankach, tylko mała Vanessa stała nerwowo w miejscu, przebierając z nogi na nogę. Obserwowała, jak jej starszy braciszek wraca ze swoimi sankami z powrotem na szczyt wzgórza.

– Boję się. – wymamrotała cicho Vanessa. Słyszała, jak inne dzieci się z niej naśmiewają i śmieją, że się boi.

– Ona da radę, nie ma nic śmiesznego w tym, że ktoś się boi! – powiedział ze złością Roman do innych dzieci, które się z niej śmiały, gdy wrócił do siostry. Chłopiec stanął przy siostrze i łagodnie jej powiedział: 

– Nie bój się, razem damy radę. Pojadę z tobą na sankach, dobrze? To będzie zabawa. Jeśli tego nie spróbujesz, to przecież nigdy nie dowiesz się, jaka to frajda! – powiedział do niej.

Vanessa zawahała się, ale w końcu nieśmiało przytaknęła. Usiadła na swoich sankach za swoim braciszkiem i mocno chwyciła się jego pleców. Roman silnie się odbił i razem ruszyli w dół ze wzgórza, przy czym jej brat powoli hamował nogami, żeby nie jechali zbyt szybko. Sanki najpierw zakołysały się na boki, ale potem ustabilizowały się i gładko ślizgały po ubitym śniegu. Wiatr szmagał ich po twarzach, a Vanessa krzyczała z radości, gdy nabierali umiarkowaną prędkość. Dziewczynka tylko obserwowała świat wokół siebie. Wszystko poszło bardzo szybko i już byli na dole. Roman przyhamował, a dzieci wesoło zsiadły z sanek.

– To było wspaniałe, te sanki jechały szybko! – odpowiedziała siostrzyczka i odrzuciła strach.

– Mówiłem ci! – zawołał braciszek i poklepał siostrzyczkę po różowej czapeczce.

– Możemy najpierw jeździć razem? – zapytała go siostrzyczka.

– Jasne! Ile razy tylko chcesz! – odpowiedział braciszek i wyruszyli razem z powrotem na szczyt wzgórza.

Przez resztę dnia wzgórze rozbrzmiewało śmiechem dzieci. A z Vanessy nikt już sobie żartów nie robił. Z czasem nawet odważyła się jeździć na sankach sama. To było coś niesamowitego. Z pomocą braciszka zdołała pokonać swój strach.

Gdy dzieci wyruszyły do domu, ciągnąc swoje sanki, Vanessa odpowiedziała: 

– Dziękuję, że mnie obroniłeś, gdy dzieci się ze mnie śmiały, i że pomogłeś mi pokonać strach i nie poddałeś się! – powiedziała siostrzyczka do braciszka z ciepłem.

– Przecież jesteś moją siostrą, muszę cię chronić i pomagać ci! – odpowiedział Roman.

Od tego dnia rodzeństwo zawsze sobie pomagało, kiedy było to potrzebne. Vanessa dzięki swojemu bratu pokonała swój strach i stali się nierozłączną parą, która była gotowa przeżywać razem mnóstwo przygód!

4.5/5 - (54 votes)

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *