Wysoko na niebie każdego ranka wita nas nasza najjaśniejsza gwiazda, która jest najbliżej nas, ludzi na Ziemi. Ta gwiazda nie tylko budzi nas rano i przesyła do nas swoje łaskoczące promienie, ale w ciepłych porach roku, takich jak kwitnąca wiosna i ciepłe lato, również przyjemnie nas ogrzewa, a czasem nawet dokucza swoimi gorącymi promieniami słonecznymi.
Ta gwiazdka nazywa się Słońce. A na słoneczku mieszka mała księżniczka o imieniu Eleonora, co w tłumaczeniu oznacza „dar słońca”.
Dziewczyna miała długie złote włosy i białą sukienkę usianą gwiazdami. Mieszka na słoneczku już od wielu lat. Oprócz śpiewania i tańczenia na słońcu ma również ważne zadanie. Dba sumiennie o słońce i jego promienie. To właśnie ona pilnuje, kiedy wysłać do nas ciepłe promienie, kiedy gorące, a kiedy te, które nas nie ogrzeją zbyt mocno.

Pewnego dnia Eleonora wesoło śpiewała promieniom słonecznym i zastanawiała się, na którą stronę Ziemi wysłać dziś swoje gorące promienie, a na którą tylko ciepłe.
Patrzyła przez teleskop i głośno myślała:
– Słońce, więc tym wyślemy promienie. – powiedziała do słońca i kontynuowała – Więc ci mają zimę, tym wprawdzie wyślę kilka promieni, ale nie będą zbyt ciepłe, żeby nie stopił im się śnieg. A ci znowu mają lato, więc wyślę im moje najcieplejsze promienie, aby przyjemnie pływali w wodzie! – Potem śpiewała do słoneczka, które się do niej uśmiechało, i wysyłała promienie na Ziemię. Promienie ze słoneczka przychodziły do nas jako jakieś błyszczące iskierki.
Wtedy przez swój teleskop kogoś zauważyła. Ktoś właśnie krzyczał, że chce zimę, a nie lato. Przy tym brzydko przeklinał.
– Nie chcę lata, jest za gorąco, wolę zimę, głupie słońce! – powiedział Marek ze złością, bawiąc się na drabinkach. Przeszkadzało mu, że słońce go piecze i jeszcze sobie pod nosem mruczał! Eleonora jednak się tym martwiła, myślała, że ludzie są jej wdzięczni za jej promienie. Wysłała na całą Ziemię, w której mieszkał chłopiec, promienie, które naprawdę nie były ciepłe. W mieście nastała zima, nawet chmurki oszalały i zaczęło padać śnieg. Cały kraj się dziwił i nie wierzył w to, co się dzieje, przecież mają zimę w lipcu! A ponieważ było zimno i lato odeszło, letnie wakacje również zostały odwołane! Dzieci już nie musiały mieć letnich wakacji, ponieważ lata nie było! Oby Marek nigdy nie wypowiedział swojego życzenia. Naprawdę nie chciał iść do szkoły.
– Proszę, słoneczko, wybacz mi! – krzyczał Marek do nieba, gdy zasypiał w nocy. Przecież nie chce sobie zepsuć wakacji. – Proszę, ciepło, wróć. – powiedział smutno chłopiec i zapadł w krainę snów. Czy Eleonora go posłuchała? Zaraz się dowiemy.
Kiedy rano się obudził, podbiegł do okna i nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Na zewnątrz wesoło ćwierkały ptaszki, a słoneczko świeciło radośnie! Ciepło wróciło! Eleonora wybaczyła chłopcu, a ponieważ ładnie przeprosił, ponownie wysłała do jego krainy ciepłe promienie.
Chłopiec zdał sobie sprawę, że musi być wdzięczny za każdą porę roku i że nie może wypowiadać na głos życzeń, których nie chce, aby się spełniły. Niemniej jednak, choć nie wiedział, czy to był tylko sen, czy rzeczywistość, cieszył się, że lato wraz ze słońcem, a tym samym wakacje, wróciły.