Świąteczna wycieczka

Był wczesny grudniowy poranek, a świat za oknami był owinięty w błyszczącą śnieżną kołdrę. Dzisiaj był dzień przed Wigilią, co oznaczało tylko jedno: podróż na Boże Narodzenie do pradziadków.

Była to wycieczka, na którą rodzina cieszyła się cały rok, ponieważ jak każdego roku rodzeństwo Eryk i Sandra wraz z rodzicami wybrali się na Boże Narodzenie do babci i dziadka do ich domku w górach.

Bajka do czytania - Świąteczna wycieczka
Świąteczna wycieczka

Gdy samochód był spakowany torbami i wszelakimi świątecznymi przysmakami, można było wyruszyć na wycieczkę! Eryk i Sandra cieszyli się nie tylko na prezenty, które jutro przyniesie im Dzieciątko Jezus, ale także na babcię i dziadka oraz ich wspaniały domek. Zawsze mogą tam wesoło jeździć na sankach, a nawet na nartach na pobliskim zboczu.

Podczas jazdy dzieci śpiewały razem z mamusią kolędy świąteczne płynące z radia i oglądały swoje tablety. Mamusia patrzyła przez okno, zastanawiając się, jak oderwać swoje dzieci od ekranów. Na zewnątrz jest przecież piękna przyroda i ozdoby ze światełkami wszędzie dookoła. Wtedy wpadł jej wspaniały pomysł.

– Dzieci moje, zagrajecie w grę! – zawołała mamusia i dzieci nagle oderwały wzrok od swoich zabawnych filmików.

– Erik będzie patrzył przez okno i liczył światełka po swojej stronie, a ty, Sandro, po twojej stronie. Jeden udekorowany dom, jeden punkt! Kto będzie miał najwięcej udekorowanych domów lub choinek do babci i dziadka, wygrywa! Ten, kto przegra, zmywa naczynia po kolacji w Boże Narodzenie! – zawołała mamusia wesoło. Dzieci uwielbiają gry, więc szybko odłożyły swoje tablety i zabrały się do liczenia. W drodze w góry przejeżdżali przez wzgórza pięknie udekorowanych domów w malowniczych wioskach. Na drzewach błyszczały sople, a domy świeciły świątecznymi światełkami. To był prawdziwy zachwyt.

– Ł ooo, jakie piękne! – podziwiały dzieci przyrodę i ozdoby za oknami. Naprawdę było to piękniejsze niż jakiekolwiek gry czy filmy.

– Muszę wygrać! – wymamrotała pod nosem mała Sandra i niecierpliwie liczyła każdą ozdobę, na którą padły jej niebieskie oczka. Podróż szybko minęła i wkrótce znaleźli się w małej górskiej wiosce, gdzie oprócz stoku narciarskiego stała też chata dziadków.

– Kto wygrał? – zapytała wesoło mamusia, nucąc kolędy, gdy zaparkowali samochód obok domku.

– Ja naliczyłem aż 47 światełek!-  zawołał Erik radośnie.

– Ja mam ich tylko 46. – powiedziała smutno mała Sandra. Rzeczywiście, liczenie szło im naprawdę dobrze i wynik był wyrównany.

– A Sandro, czy przypadkiem domek nie jest też ozdobiony? Jest przecież tuż za twoim oknem po twojej stronie! – powiedziała mamusia. I rzeczywiście tak było i nastąpił remis.

W ten sposób dzieci umiliły sobie nie tylko podróż do babci i dziadka wspaniałą grą, ale także dotrzymały obietnicy. Po Wigilii czekała na nich góra prezentów od Gwiazdki, a one potem zabrały się do dotrzymania swojej obietnicy i razem zadbały o posprzątanie naczyń po kolacji. Babcia i dziadek byli zachwyceni tym, jak rodzeństwo sobie pomaga, a w chatce panowała prawdziwa świąteczna atmosfera. Po wykonaniu swojego zadania dzieci cieszyły się swoimi prezentami i razem bawiły się nimi wesoło po całej chacie. Najpiękniejszym prezentem jednak nie były zabawki od Gwiazdki, lecz rodzina, z którą spędziły te wspaniałe święta.

Rate this post

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...