Lenka była zła na Łukasza. Nie mogła mu wybaczyć tego, co jej zrobił. A to, co zrobił, było jeszcze gorsze, niż gdyby ją oblał normalnie, klasycznie, jak zwykle. Chciała się na nim zemścić, ale nie wiedziała jak. We wtorek siedziała więc ze swoimi koleżankami i zastanawiały się wspólnie, co zrobić.
Nagle przysiadła się do nich mama i – ponieważ miała chwilę czasu – wysłuchała problemu Lenki i jej koleżanek. „Czy wy o tym nie wiecie? Mówi się, że w poniedziałek oblewają chłopcy, a we wtorek po Wielkanocy z kolei dziewczynki.

Więc możecie im to dziś spokojnie oddać”. Dziewczynki się ucieszyły. Rzeczywiście słyszały o tym po raz pierwszy. Lenka wiedziała, że Łukasz ma o czwartej piłkę nożną na boisku, dlatego postanowiła, że oblewanie najlepiej zrobić właśnie tam.
Do Lenki dołączyły także jej koleżanki. One również chciały odwdzięczyć się swoim braciom i sąsiadom za oblewanie. Ale jak to zrobić tak, żeby oblać ich wszystkich naraz? Bardzo prosto! Wyciągnęły na boisko wąż z szatni i czekały, aż chłopcy przyjdą. Poczekały, aż skończy się trening, a potem ich opryskały!
Chłopcy piszczeli i uciekali! Ale zanim się ocknęli, byli już całkiem przemoczeni. Trener tylko się śmiał – odwaga dziewczynek bardzo mu się spodobała. Chłopcom już mniej. A także ich mamom, bo prawie wszyscy przeziębili się po kilku dniach. Połączenie zimnej wody i chłodnej pogody nie było najlepszym pomysłem, i dziewczynki same sobie to później uświadomiły.
Co się jednak stało, już się nie odstanie, a chłopcy z dziewczynkami zakopali topór wojenny. A gdy wszyscy wyzdrowieli, poszli razem pojeździć na rowerach.