Buddy i zagadka zaginionych piłeczek

Buddy’ego wszyscy w domu kochali: mama, tata i Adam. Co godzinę ktoś za nim biegał. Przynosili mu wodę, jedzenie, drapali go za uszami albo rzucali mu piłeczki. Och, piłeczki! Buddy je uwielbiał.

Całymi dniami nosił je w pysku. Kiedy mama myła drzwi – podbiegł do niej i plusk! Piłeczka wpadła do wiadra. Kiedy ojciec sprzątał drewno – hop! Piłeczka wylądowała w trocinach. A kiedy Adam jadł na tarasie zupę – hop! Piłeczka spadła do talerza. W ten sposób Buddy dawał wszystkim do zrozumienia, że chce się bawić.

Bajka do czytania - Buddy i zagadka zaginionych piłeczek
Buddy i zagadka zaginionych piłeczek

I tak wszyscy rzucali, a Buddy biegał tam i z powrotem po dworze i znosił piłeczki. Stopniowo jednak zaczęło mu to działać na nerwy. Już nawet nie chciał nosić, a oni wciąż mu te piłeczki zabierali i rozrzucali po całym ogrodzie. A on tak bardzo chciał odpocząć! Tylko jak im to wytłumaczyć? Wsadził więc piłeczki do paszczy i nie wypuszczał ich. Ale ten łobuziak Adam chwytał i ciągnął, i ciągnął, i gdy je już wyciągnął – znów rzucał. Buddy był zrozpaczony.

Następnego dnia rano ojciec chciał znowu rzucać mu piłeczki. Ale… piłeczek nie było. Ani jednej! A przecież były trzy! Zawołał mamę i Adama i razem szukali po całym ogrodzie. A Buddy spał i spał i spał. „No dalej, szukaj, Buddy! Gdzie są piłeczki?” Buddy nie reagował. Spał dalej. Rodzice i Adam pomyśleli, że ktoś ukradł piłki, więc po południu poszli do sklepu i kupili kolejne. Buddy był zrozpaczony!

Ale następnego dnia? Piłki znów zniknęły. Wieczorem mama grabała liście i nagle… wszystkie piłeczki znalazły się pod liśćmi. Ten łobuziak Buddy pozakopywał je tam, żeby nie musieć się bawić. Mama zostawiła mu je tam, a po kilku dniach Buddy sam z nimi przyszedł – był już wystarczająco wypoczęty i znów miał ochotę na zabawę.

Rate this post

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...