Pociąg Tramtaraczek

Był sobie kiedyś mały niebieski pociąg. Mieszkał na dworcu kolejowym o nazwie Złota Szyna, gdzie wszystkie pociągi umiały mówić. Mieszkał tam razem z innymi pociągami i starymi lokomotywami. Niebieski pociąg nazywał się Tramtaraczek. Był bardzo nieśmiały i wszystkiego się bał.

Pewnego chłodnego ranka dyrektor, wielki pociąg Rudzielec, postanowił wysłać Tramtaraczka do pracy. Musi przecież pokonać swój strach i jest już wystarczająco duży, żeby poradzić sobie sam. Dyrektor stacji, Rudzielec, podszedł do torów, gdzie stał mały Tramtaraczek, i powiedział: 

Bajka dla dzieci - Pociąg Tramtaraczek
Pociąg Tramtaraczek

– Dziś jest twój wielki dzień. Załadujesz to drewno i zawieziesz je do wioski za rogiem, żeby ludzie mieli czym palić w piecach. Jest już zima. – oświadczył stanowczo pan dyrektor.

Tramtaraczek smutno spojrzał na Rudzielca, wcale nie miał ochoty na tę pracę. Jego koła kołysały się ze strachu z boku na bok.

– A co jeśli się zgubię? Albo moja trąbka nie będzie działać? – zapytał nerwowo mały niebieski pociążek. Rudzielec roześmiał się i zaczął ładować drewno do wagoników małego Tramtaraczka.

– Wystarczy, że dowieziesz drewno do wioski za rogiem. To niedaleko. Przejedziesz obok gęstego lasu i czerwonej budki, a potem zobaczysz małą stację i już będziesz na miejscu. Jesteś duży i masz w sobie odwagę, tylko musisz ją odnaleźć. – powiedział mu mądrze dyrektor. I tak właśnie było. Nieśmiały niebieski pociążek wyruszył w drogę. Jego koła wciąż trzęsły się ze strachu, a z załadowanym drewnem naprawdę niełatwo mu się jechało.

– Muszę w sobie znaleźć odwagę, dam radę! Hu-hu! – mówił do siebie Tramtaraczek. Podziwiał piękne drzewa okutane w biały strój. Było to piękne, błyszczący śnieg nadkładał drzewom magiczne szaty. Gdy przejechał przez gęsty las, w oddali zobaczył czerwoną budkę. To oznaczało, że jest już prawie u celu. Gdy tak jechał po szynach, na łagodnym wzgórzu zaczął się ślizgać. Wszystko było zamarznięte. Tramtaraczek z załadowanymi wagonami powoli ślizgał się z powrotem w dół. 

– Nie, muszę dostarczyć drewno do wioski! – zawołał, zebrał się na odwagę i pedałował najsilniej, jak tylko potrafił. Nagle niebieski pociąg przestał się ślizgać i przejechał po torach, aż dotarł do czerwonej budki, za którą wznosiła się mała stacyjka z wioską w tle. Ludzie na stacji już czekali na mały pociąg i jego ładunek. Drewno potrzebowali do swoich kominków, żeby się ogrzać. Tramtaraczek radośnie zatrąbił w swoją trąbkę, gdy przyjechał na stację. 

– Dziękujemy! – wołali wesoło ludzie podczas wyładowywania drewna, byli mu niezmiernie wdzięczni. W drodze powrotnej Tramtaraczek czuł się dumny i zadowolony z tego, że przywiózł ludziom drewno. Udało mu się to, a nawet zupełnie sam, bez jakiejkolwiek pomocy. Od tego dnia mały niebieski pociąg Tramtaraczek zawsze był podekscytowany, gdy mógł wyruszyć na nową przygodę. Każdemu chętnie pomagał i już wcale się nie bał. Wiedział, że kto się boi, nie doświadczy i nie zobaczy tylu niezwykłych rzeczy jak on.

Rate this post

Navigácia príspevkov

Wstaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...